Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (56/191) > >>

Nawaar:
Dhampir trzymając w jednej dłoni kuszę a w drugiej miecz zszedł ze statu, po trapie. Dopiero teraz ujrzał prawdziwy ogrom zniszczeń. To naprawdę było nie do opisania ciała dużych kotów leżały wszędzie inne wciąż się tliły, co dawało to dodatkowego smrodu w postaci palonych włosów istna rzeź. To była prawdziwa wojna, w której uczestniczył pierwszy raz na szczęście był opanowany, by słuchać rozkazów a nie latać i walczyć samotnie. Silvaster biegnąc za elfem zauważył swoją karczmę, którą uważał za spaloną i wtedy właśnie przypomniało mu się kilka miłych chwil, kiedy te tereny były jeszcze spokojne. Jednak teraz nie było czasu na zwiedzanie, a na szybki bieg.

Mohamed Khaled:
Z kataną w dłoni, wybiegł po trapie na stały ląd, kierując się za Melkiorem. Rzeź. To co się działo w tej mieścinie, to rzeź. Demony, kotowaci, ostatnie bastiony... O Rasherze, co tu się nie działo..
Kruk czekał na dokładne rozkazy od Melkiora, kogo zajebać, z kim pogadać, kogo wyr... no, pogłaskać.

Shandris:
Pochwyciłam swój łuk i od razu sięgnęłam po strzałę. Demony były paskudnymi przeciwnikami, a ja jeszcze nie miała wiele ochrony na sobie. Będę musiała liczyć na opatrzność mojej bogini i wrodzone zdolności łucznicze. Zacisnęłam zęby i przygotowałam się do zejścia na ląd. Ruszyłam trzymając się za plecami wojowników, którzy wybiegli jako pierwsi.

Melkior Tacticus:
Dopadli do ścian dawnego burdelu, tyle wynikało z nazwy która w tym momencie wyleciała Melkiorowi z głowy. Niepewny tego co zastanie wewnątrz otworzył powoli drzwi...



- (...) Nie jest źle, trzymamy centrum i twierdze. Port... Poślijci Wtedy też obradujący kunanie zwrócili uwagę na elfa.
- Melkior Tacticus, z Valfden...
- Widzisz Roshir? Mówiłem że przybędą punktualnie. Generał Vargas, dowódca obrony portu. Ilu ludzi.
- Ponad setka elitarnych żołnierzy do walki z demonami. Gdzie jest najgorzej sir?
- Wszędzie, ale najbardziej na zachodniej flance przy twierdzy. Mamy tam kocioł a ja nie mam informacji. Poślijcie ludzi na wschodnią i zachodnią flanke. Ty dowodzisz?
- Też, Silva leć po Funa i mojego starego!

TheMo:
Mocno ściskał swą załadowaną kusze. Spod hełmu ściekały niewielkie krople potu, które zatrzymywały się na brodzie. Gdy padł rozkaz zaczął biec za Silvasterem. Po drodze rozglądał się za zagrożeniem. Starał się też uspokoić. Widok tej wojny każdego by poruszył, nawet zagorzałego weterana. Themo, człowiek który widział w swoim życiu tyle krwi, co wódki był przerażony. Ale teraz nie było czasu na panikę. Teraz był czas na walkę. Teraz musiał zaufać Melkiorowi i mieć nadzieję, że jego rozkazy przeprowadzą ich przez to piekło. Tylko one mogły teraz trzymać kompanię razem. W końcu dotarli do jakiegoś budynku. Zostawił dowódcy całą rozmowę.
Zachodnia twierdza? Coś czuję, że tam pójdziemy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej