Tereny Valfden > Zakończone wyprawy

Wyzwolenie Zuesh

<< < (49/191) > >>

TheMo:
Themo kimał sobie w najlepsze, kiedy na okręcie wybuchła wrzawa. W zasadzie teraz go to nie obchodziło, spał narąbany w trzy dupy. Ale niestety, zaczęło się bujanie okrętem. Na lewo, na prawo, brakowało jeszcze tylko w górę, w dół i pod stół. Od tych ruchów spod pleców odjechała mu skrzynka o która się opierał i grzmotnął plecami o deski pokładu. To go obudziło. Próbował wstać, ale ciągłe bujanie statkiem w połączeniu z upojeniem mu to uniemożliwiało. Zatoczył się, odwrócił i podparł się o ścianę. Teraz zgięty w pół próbował utrzymać równowagę opierając dłonie o ścianę. Poczuł też rewolucję w swoim żołądku. Tego już nie wytrzymał. Zawartość jego układu pokarmowego powiedziała "pierdolę, idę stąd". I tak wszystko, co spożył, na jakąś godzinkę przed przyjściem na statek, do teraz, znalazło się na podłodze. Po tym wszystkim odsunął się od swojego dzieła i znów usiadł opierając się o skrzynkę.

DarkModders:
Jaszczur szukał zaciekle jednak nic nie znalazł. Wyszedł na pokład zmierzając w strone zgromadzonych:
- Niczego nie znalazłem. Drago przecząsuje drugą strone statku jeszcze. - powiedział chowając broń.

Evening Antarii:
Eve oczywiście zdążyła się już połapać o co chodzi w tej bieganinie i zamieszaniu. Parę osób ruszyło nawet szukać czegoś pod pokład. No właśnie, "czegoś". Tylko charakterystyczny zapach perfum był jakąś wskazówką i to, że list był po dracońsku. Oraz że tylko niektórzy go dostali. Między innymi Funeris.
-Nie przejmuj się nim... szkoda na niego czasu- powiedziała aniołowi gdy do niej wrócił. A Dhampir chyba sam nie wiedział, że wbrew pozorom to może być niebezpieczne. Może był zazdrosny że sam nie dostał tego "miłosnego" liściku?...

Hagmar:
//Dobra ogar już bo odchodzimy od wątku tak że hoho  ;)

Nikt nic na szczęście nie znalazł, wszyscy rozeszli się do koi i swych zajęć. Reszta podróży mijała spokojnie. Było dobrze po 15:00 gdy majtek na bocianim gnieździe zauważył ląd, a co uważniejsi mogli zobaczyć smugi czarnego dymu.
- Gore! Kenin płonie sir!
Spóźnili się? Oby nie. Dracon pobiegł na dziób z lunetą w ręku.
- Kurwa! Nie widze dokładnie ale chyba mają ostro przejebane. Funeris! Melkior! Zebrać ludzi i przygotować się! Gordian, do steru wejdziemy do portu ostro ale wpierw chce mieć zwiad lotniczy! Jazda!

DarkModders:
Jaszczur zebrał swój ekwipunek z kajuty kapitańskiej gdzie przesiadywał. Ubrał hełm na głowe i wypolerował topór. Był gotowy do walki z wrogiem. Wyszedł z kajuty wstawiając sie na pokładzie słysząc o tym co sie na lądzie dzieje.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej