Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Evening Antarii:
-To chyba nie są zbyt towarzyscy- skomentowała sprawę zahibernowanych wampirów. Potem Evening poczuła jak wampir się przysuwa. To było dziwne. Może z daleka wcale nie było to widoczne ale dla niej wyczuwalne. -Yyy.... Co ty knujesz?- spojrzała na niego z ukosa.
Dragosani:
- ÂŁadne perfumy - odpowiedział wymijająco wampir. Perfumy istotnie były niczego sobie. Ale raczej nie były to "te" perfumy. - Chociaż trochę drażniące, ale co kto lubi - dodał, coby dziewczyna nie poczuła się zbyt komplementowana.
- Towarzyscy? - kontynuował wątek. - No, to zależy jak na to spojrzeć. Są dość... sztywni. - Wzruszył ramionami.
Hagmar:
Odruchowo otoczył się psioniczną barierą i skupił energię. Jednakże w kajucie po za nim i zapachem perfum obcej kobiety nikogo nie było. Mamy szpiega? Ona musi tu być, zapach jest jeszcze świeży... Hrabia przeczytał notkę. Wyszedł na pokład i podszedł do Durshlaka stojącego na dziobowym kasztelu.
- Alarm bojowy, tylko powoli i po cichu. Ork skinął kapitanowi i udał się wydawać polecenia. Zaś Aragorn wszedł na kasztel rufowy.
- Szeklan złaź.
Melkior Tacticus:
- Oh... wybacz Drasul. To zabrzmiało jak groźba prawda? Chodziło mi o to że mając polityke gdzieś można się ocknąć z przysłowiową ręką w nocniku. Mój ojciec dwa razy zginął mając politykę głęboko tam gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.
DarkModders:
Jaszczur słysząc rozkaz Aragorna zdziwił się bardzo. Miał go zmienić za kilka godzin dopiero.
- Już? Dosyć wcześnie - powiedział puszczając łapy ze steru i odchodząc kilka kroków do tyłu.
- Prosze. Możesz je wziąść - powiedział do dracona.
Odszedł od steru siadając zaraz koło sterburty na ławce. Musiał chwile odpocząć ale także przemyśleć to o czym powiedział mu Gordian.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej