Tereny Valfden > Zakończone wyprawy
Wyzwolenie Zuesh
Funeris Venatio:
Rycerze z Bractwa zajęli swoje miejsca na statku i pomagali w zwykłych pokładowych czynnościach. Ktoś tam zaokrętował się jako kuk, ktoś inny doglądał dział. Kolejna grupa czyściła pokład, wykorzystując do tego chwilę wolnego czasu. Ci, którzy nie mieli żadnych przydzielonych zadań przez kapitana statku po prostu doglądali swojego rynsztunku, ostrzyli sztylety, polerowali broń i pancerze. Sprawdzali stan wyposażenia, bądź ćwiczyli pompki, podciąganie na belce, czy robili cokolwiek innego. Na pewno nie siedzieli i nie chlali na umór jak Bękarty. Bethrezen Hatton, jeden z dziesięciu paladynów w tej ekspedycji zauważył, że to, tutaj cytat: "może i banda Bękartów, ale raczej nie Rashera, tylko pierwszego lepszego skurwiela z rynsztoku". Bractwo raczej dystansowało się do kompani najemników, którzy, jeżeli wierzyć plotkom, mieli stanowić jakąś przeciwwagę dla Zakonu Braci. Patrząc jednak na tę zbieraninę pełną degeneratów, alkoholików i obszczymurków trudno stwierdzić coś podobnego. Dlatego powściągliwe i spokojne z natury rycerstwo patrzyło na Bękarty z niekłamaną pogardą. Pogardą dla kultury, profesjonalizmu i poszanowania całej misji, o właścicielu statku i swoich przełożonych już nie wspominając.
Funeris tymczasem spędził chwilę z Wieczorkiem, potem poszedł na dolny pokład, doglądając swoich podkomendnych. Przekazał chwilowe dowodzenie nad kontyngentem Bethrezenowi i sam ruszył do swych zajęć. Pogratulował przy okazji Dragosaniemu pomysłu na grzebień do piór zrobiony z demonicznej kości. Właśnie go sprawdzał.
Melkior Tacticus:
- Oczywiście. Przysiądźmy na ławce. No więc mój ojciec dostał od króla polecenie zajęcia Zuesh jako przyczółka na późniejszą inwazję na kontynent. Wysłał wpierw zwiad, zamiast na same ruiny i hordy demonów trafiliśmy na ostatni bastion mieszkającej tam cywilizacji. Płyniemy im pomóc i zaproponować przyłączenie do Valfden.
Gordian Morii:
- Kto wami dowodzi mości rycerze? - zagadnął Gordian jednego z członków bractwa, który wyraźnie nie wiedział co ze sobą zrobić.
- Usiądź panie rycerzu, nie ma sensu tracić nóg na siłę. Później w boju zawiodą i co będzie?
DarkModders:
Jaszczur tylko pokiwał głową z dezaprobatą na to co wyrabiało sie w ładowni. Wyszedł wraz z Silvasterem na pokład. Wszyscy byli zajęci pokładowymi zadaniami. Ostatnie dni hemis skończyły sie i wreszcie nastała ciepła wiosna, która odpowiadała jego rasie. Wolnym krokiem ruszył w strone Aragorna. Chciał sie czymś zająć z nudów:
- Czym moge zająć sie na statku? - zapytał
Funeris Venatio:
- Głównodowodzącym sił Bractwa ÂŚwitu jest szlachetny pan Funeris Venatio, Marszałek Zakonu i anioł w służbie Pana ÂŚwiatła Zartata. Zastępuje go Bethrezen Hatton w randze starszego paladyna. - Rycerz skłonił się na propozycję Gordiana i przysiadł w miejscu, które ten wskazał.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej