Tereny Valfden > Dział Wypraw
ÂŚcigając ÂŚmierć
Eddar aeb Shar:
- Gospodarzu! - zawołał, co by ktoś mógł potwierdzić, że to nie on rozpruł człowieka. Wolał się przyjrzeć znalezisku sam, niż zwoływać wszystkich gości w karczmie do tego małego pokoiku, ale jeden człowiek na świadka, że taką sytuacje tu już zastał, zawsze się może przydać.
Krasnolud spróbował zbadać miejsce zbrodni. Sprawdził, czy na podłodze nie ma żadnych śladów, zanim by je zadeptał. Sprawdził też, czy na ścianach nie ma jakiś wgłębień, w które jeszcze nie wszedł kurz. No i w końcu przyjrzał się trupowi. Spróbował ustalić, czym rozpruto mu klatę. Zwrócił też uwagę na gwoździe - czy były grube i długie, jak te używane do składania mebli, czy może mniejsze. Zapamiętał dobrze ich kształt, by później ustalić, czy takie same można kupić w tym miasteczku.
Mohamed Khaled:
Gwoździe były grube, naprawdę grube. Klatę rozpruto najpewniej jakimś pogrzebaczem? Ciężko było stwierdzić, rana była dość mocno rozszarpana. Co do śladów, było pełno śladów, koło łóżka leżało parę rozbitych butelek oraz... mała karteczka, zwinięta w rulonik.
A w tym czasie do pokoju wpadł karczmarz, który na ten widok, cały pobielał.
Eddar aeb Shar:
- Spokojnie karczmarzu! Nie wszczynajmy alarmu. Chyba nie chcesz wypłoszyć wszystkich gości z gospody? Poślij po straż.
Eddar sięgnął po karteczkę. Krasnolud niby potrafił czytać i pisać, szło mu to jednak topornie i nigdy tego nie lubił. No - chyba, że robił rachunki. To mu zawsze sprawiało radość. Ale do rzeczy.
Eddar pomału, literka po literce odczytał treść karteczki (oczywiście nie na głos).
Mohamed Khaled:
"Drogi Marvolo!
Wargowie posunęli się do zastraszenia! Przybyli dzisiaj do mojego domu i straszyli, że zabiją mnie i dziecko, jeśli nie zdradzę im położenia Toma. Oni.. chyba planują kolejny atak. Wiesz czym to się ostatnio skończyło, prawda, kochanie? Musisz przyjechać do K'efir, proszę Cię! Boje się o nasze dziecko...
Kocham cię, twoja Alyss."
Karczmarz w tym czasie pobiegł po strażników. Za zewnątrz dało się słyszeć ich buciory.
Eddar aeb Shar:
Pora się stąd zmywać. Eddar schował karteczkę do kieszeni i wyszedł z pokoju. Potrzebował świeżego powietrza, ale strażnicy pewnie będą go chcieli powypytywać. Spróbował ich minąć.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej