Tereny Valfden > Dział Wypraw
Ostatnie dni Hemis
Mogul:
-Aka'Magosh Dae'mon Sargunaris! Odrzekł po orkowemu, co oznaczało Błogosławmy i wielbmy demona Sargunarisa. Nie udawał jednak zaskoczenia, bo sam był zaskoczony. Oczko wiedział na kogo trafić.
- Jestem zaskoczony, że trafiłem tutaj na takich ludzi. Przeznaczenie od którego uciekałem, przyszło samo do mnie. Myślałem, że wszyscy wyznawcy króla mrozu zginęli, chciałem zatracić o nim pamięć i żyć w cieniu. Ork wstał i uklęknął.
- Lecz nigdy nie zwątpiłem, wiedziałem, że ten dzień nadejdzie i chcę udostępnić swą siłę, by wszystko skuło lód!
Perswazja
Dragosani:
Zakapturzony, który wcześniej przemówił, chyba lider tej trójki, przyjrzał się z lekkim zaskoczeniem, ale i zaciekawionem orkowi.
- Ostatnimi czasy to rzadkość spotkać jednego ze starych sług Tego, Który Jest Lodem. Niech wszystko skuje Lód. - skłonił się z szacunkiem. Pozostali dwaj także.
- Niech wszystko skuje Lód - znów powtórzyli, jakby tylko to potrafili mówić.
- Jako, że znasz naszą wiarę, porozmawiasz od razu z mistrzem naszego zgromadzenia. Próby dla kandydatów będą zbędne. Weź co musisz wziąć i chodź za nami, bracie! -
Mogul:
--- Cytuj ---Próby dla kandydatów będą zbędne
--- Koniec cytatu ---
<fajka>
Ork zabrał każdy swój przedmiot i dobytek, dopisał do kart postaci wcześniej zabraną sól (ot co!) która była niewidoczna i zakryta dla kultystów. Także znamie zewoli było ukryte przed spojrzeniami postronnych. Dziwić mogła tylko demoniczna ręka, ale miał jasne i klarowne wytłumaczenie tego. Mogul poszedł za nimi i postanowić nieco dowiedzieć się o szkoleniu dla kandydatów, strasznie go to zaciekawiło.
- Jak odbywają się obecne próby moi drodzy Bracia?
Dragosani:
Kultyści wyprowadzili orka na zewnątrz. I prowadzili gdzieś poza miasta. Nie kryli się nawet. Ot, grupka osób szła sobie ulicą. Nic podejrzanego.
- Musimy sprawdzać, czy są godni zaufania. Na różne sposoby. Sam rozumiesz, bracie, że w obecnych czasach trudno o to - odparł człowiek, już nieco mniej formalnie. Pozostali dwaj milczeli.
- Ciekawi mnie twoja ręka... - Wskazał na demoniczną dłoń.
Mogul:
Ork spojrzał się na rękę, uniósł ją w sposób jakby trzymał w niej czaszkę i odrzekł bez emocji, z chłodem które przeszywało nawet zatwardziałe serca.
- Podarunek. Nie negował inteligencji kultystów, więc nie dodawał od kogo albo czego ten podarunek był.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej