Lucas był osaczony i musiał działać wyjątkowo szybko. Ponieważ nie posiadał pancerza, musiał unikać ciosów niebezpiecznych bestii. Słyszał psa za swoimi plecami, ale tam nie mógł się przemieścić, ponieważ nie widział tego miejsca. Musiał korzystać z lokacji, które znajdowały się w zasięgu jego wzroku. Ból w boku doskwierał i chodzenie na lewej nodze również było utrudnione. Same problemy. Niemniej nie zamierzał jednak rezygnować, spojrzał w prawo, na psa, który zbliżał się do jego łydki i tam przemieścił się za jego plecy. Wykorzystując zamieszanie skoncentrował energię magiczną w lewej dłoni i tam umieszczając pocisk, wypowiedział słowa inkantacji:
- Izeshar! - i telekinetyczny pocisk wymierzył w stronę tego atakującego wcześniej z jego prawej strony (w końcu za jego plecy się rycerz przemieścił), następnie wypowiadając słowa modlitwy do Zartata i słowa inkantacji zaklęcia łaski siły: - Grashiz! - wzmocnił swoją prawą dłoń i natychmiast starał się znaleźć przy pierwszym z psów. Niestety walka była w tej chwili mocno utrudniona, krew sączyła się mocno z lewego boku Lucasa, nie mógł się jednak wycofać, miał być cholernym świętym mścicielem! Będąc w miejscu, z którego już spokojnie był w stanie trafić ciosem atakującego psa, zrobił delikatny unik w bok na prawej nodze wymierzając sztych celując w pysk bestii, która oczywiście uniknęła uderzenia. Paladyn zaatakował ponownie, tym razem markując cios z boku, co wyprowadziło psa z równowagi, a cios wymierzony od dołu solidnie zranił potwora. Teraz Lucas czekał tylko na okazję do wykończenia potwora.
//Rozumiem, że mogę używać zaklęć i innych umiejętności?