Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bliżej boga - ÂŚwięta pomsta #4 [Lucas Paladin]

<< < (4/10) > >>

Funeris Venatio:
Lucas był dzieckiem, nie rycerzem. Przed chwilą nie brzmiał jak dziecko, więc nic konkretnego się nie wydarzyło. Czuł, że modlitwa była miła Zartatowi, ale czy na pewno takie słowa powinny właśnie paść?

Lucas Paladin:
- Zartacie, mamusia mówiła, że Ty jesteś dobry i że zawsze będziesz nas chronił. Chroń proszę mamusię i tatusia, dam Ci nawet pieniążka! To wszystko, co mam. - po czym chłopiec ponownie położył monetę na ołtarzu. Lucas czuł, że właśnie tak powiedziałoby dziecko.

Funeris Venatio:
- Aaaaa!!! - rozległo się gdzieś za plecami Lucasa. Zimny powiew wiatru przeczesał mu włosy, a krzyk rozniósł się echem pomiędzy ścianami.

Lucas Paladin:
Lucas natychmiast obejrzał się dookoła szukając źródła krzyku. Nie był w stanie stwierdzić do kogo należał, niemniej jednak to oznaczało, że ktoś potrzebował pomocy. Spojrzał na swoje ciało, czy nadal znajdował się w skórze chłopca, czy ponownie w rycerskim rynsztunku i czekał na dalszy rozwój wydarzeń. Krzyk niewątpliwie go przestraszył, jednak nie odebrał wigoru i zapału.

Funeris Venatio:
Zimowa zamieć uderzyła w paladyna niczym młotem. Płatki śniegu gnane wiatrem wwiercały się w oczy, gdy Lucas próbował przejrzeć przestrzeń przed sobą dalej niż na pięć metrów. Stał gdzieś pośrodku ruin zamku. Stara warownia już dawno była niezamieszkała, zniszczone arkady pokrywały się śniegiem, a na środku dziedzińca wyrosło nawet drzewo. Młody dąb miał ledwie około czterech metrów wysokości, jego pień można by było objąć ramionami. Dziedziniec zamkowy był kwadratowym placem o boku jakichś sześćdziesięciu metrów, Lucas stał trzy metry od drzewa. Za pniem skulona siedziała młoda kobieta z koszem w ręku. Jej sine i przemarznięte ciało zdradzało skrajne wyczerpanie. Paladyn zauważył, że w śniegu zagrzebany jest jego miecz, nie miał przy sobie jednak żadnej innej broni. Jego pancerz dumnie odbijał płatki śniegu, więc mógł czuć się bezpieczniej. Pawęży nigdzie nie widział. Gdzieś z prawej, wysoko na piętrze krużganków, pojawił się cień. Pikował właśnie w stronę kobiety.



//1x Garguli demon, trzydzieści metrów od drzewa, pikuje z pierwszego piętra.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej