Tereny Valfden > Dział Wypraw

Bliżej boga - ÂŚwięta pomsta #4 [Lucas Paladin]

<< < (3/10) > >>

Lucas Paladin:
- Powiedziałeś bracie o czynieniu zła w imię dobra. Jakżesz będziesz czynić dobro, gdy nie będziesz miał do tego możliwości? Zło pozbawi Cię życia, Twojej najlepszej możliwości do czynienia dobra, jeśli stanowczo nie chwycisz go za pysk i nie pokażesz swoim przykładem jak należy dobro czynić. Zło należy dusić w jego zarodku, gdyż wykiełkuje potem i będzie trudne do wyplenienia. Kim jest człowiek, który broni siebie, swojego mienia, rodziny i wolności? Czyż Isentor czynił źle chroniąc swój lud przed napaścią? Czyż Meaneb czynił dobrze napadając na suwerenność Valfden? - Lucas był pewien swoich przekonań. Człowiek, który broni siebie często nie ma innego wyjścia i musi się uciekać do takich, a nie innych środków. Jak czyni zło ten, kto broni swego życia i godności? Czy zły nie jest ten, który bezpodstawnie atakuje i ucieka się do mordu?

Funeris Venatio:
- Pamiętaj, lekcja pierwsza. W oczach naszego Pana wszyscy jego wyznawcy są równi, dlatego, że każdy z nich oddaje mu wszystko co ma i robi wszystko na co pozwalają mu ziemskie ograniczenia. Na tych równinach zginęło wiele istnień. Nie widziałem żadnej z tych bitew, ale wszystkie te śmierci unoszą się w powietrzu, niemalże chcą zaciągnąć moją duszę na ich stronę, wpędzić w otchłań... - Funeris zamyślił się na moment, patrząc w jakiś punkt gdzieś daleko, jakby kogoś wypatrywał. - Co więc według Ciebie jest bardziej godnym czynem, cóż ma większą wartość dla Zartata. Obrona niewiasty przed demonem, czy może modlitwa i ofiara złożona przez 7 letnie dziecko? - podjął po chwili?

Lucas Paladin:
Lucas ponownie odpłynął do przystani swych myśli. Pytanie nie takie proste, ale i też wcale nie trudne.
- Sądzę, że oba te czyny mają w sobie wielką wartość. Teoretycznie mówimy, że nie słowa, a czyny o nas świadczą, ale czy ofiara nie jest czynem? Obrona niewiasty przed demonem chwali naszego Pana pięknym czynem, a wiara i modlitwa dziecka, które są szczere, również stanowią wielką radość w Jego oczach. Zatem sądzę, że oba te czyny są równe w godności.

Funeris Venatio:
Funeris dotknął niespodziewanie czoła Lucasa prawą dłonią. Paladynowi zakręciło się w głowie i świat nagle stał się czarny. Wszystkie jego zmysły wyłączyły się w tej jednej chwili, a on czuł, że przenosi się w czasie i przestrzeni, wędrując między światami. Po krótkiej chwili niebytu, która wydawała się wiecznością, Lucas zaczął odbierać bodźce. Bicie świątynnych dzwonów wyrwało go z letargu, a oczy zaczęły rozpoznawać szczegóły. Gwar ludzi podróżujących w stronę wielkiej sakralnej budowli wypełniającej cały widok przed paladynem. Strzeliste, smukłe i sięgające nieba wieżyczki, potężna kopuła u szczytu, gigantyczne drzwi i wymyślna rozeta nad nimi. W lewej dłoni poczuł coś zimnego, co okazało się jedną pojedynczą monetą. Gdy spojrzał między swoje zaciśnięte palce okazało się, że jest w ciele siedmioletniego chłopca ubranego w niezbyt czyste i na pewno nie nowe ubranie.

Lucas Paladin:
Siedmioletnie dziecko? Lucas od razu połączył to z pytaniem, zadanym przed chwilą Funerisa. Z tego, co wywnioskował będzie musiał zachować się podobnie jak w opowieści przyjaciela. Spojrzał na swą dłoń, w której trzymał monetę i rozejrzał się wokół. Był w świątyni, to oczywiste, musiał więc złożyć boskiemu Zartatowi należną ofiarę. Poszukał więc czegoś, co możnaby nazwać ołtarzem i poszedł bliżej. Uklęknął na kolanach i tak zaczął w ciszy się modlić:
- O boski Aniele, Ty, któryś wziął swój początek od Innosa, Pana życia, otocz mnie swoją opieką, abym mógł w swoim życiu być dobrym, jak Ty jesteś dobrym. Abym chronił niewinnych przed złem tego świata, z którym Ty nieustannie walczysz. Spraw, abym był narzędziem Twojego pokoju, tam, gdzie wojna. Abym niósł ukojenie cierpiącym i pociechę płaczącym. Ciebie wielbię Zartacie, największy spośród bogów. - po czym położył na ołtarzu jedyną monetę, którą trzymał w ręku, wszystko, co miał.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej