Tereny Valfden > Dział Wypraw

Póki śmierć nas nie rozłączy

(1/7) > >>

Samir:
Nazwa wyprawy: Póki śmierć nas nie rozłączy
Prowadzący wyprawę: Samir
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Przynależność do Krwawych Kruków
Uczestnicy wyprawy: Samir, Anette Du'Monteu

Zmierzch już dawno zapadł, a mauren starł oparty o ścianę gdzieś na starym mieście i marzł, czekając na mającą mu towarzyszyć kobietę. Traf chciał, że dostał zlecenie, przy którym potrzebował wsparcia. Czekał zatem, co chwila wypuszczając z ust obłoki pary.

Anette Du'Monteau:
O jej przybyciu nie poświadczył żaden odgłos kroków, ani choćby szmer. Kobieta za to delikatnie pociągnęła paznokciem po karku maurena. Znała go z widzenia, ale jakoś nigdy bliżej go nie poznała. Przynajmniej takie miała wrażenie.
-Witaj. Czemu zawdzięczam to spotkanie?

Samir:
Mauren mimowlnie wzdrygnął się, gdy poczuł na karku dłoń nadchodzącej kobiety. Nigdy nie lubił, gdy go dotykano, a po czasie, jaki spędził w różnych lochach czy więzieniach zapałał wręcz odrazą do fizycznych kontatków. Szczególnie niechcianych.
- Witaj - odpowiedział po chwili, a po chwili zaczął opowiadać - Od kiedy dołączyłem do naszej wspaniałej organizacji rozsyłam wszędzie wici. Już wcześniej zajmowałem się zabijaniem, za co zresztą mnie osadzono - odchylił lekko krawędź koszuli, odsłaniając wytatuowany tors - Tak udało mi się zdobyć te urocze malunki. Wracając jednak do rzeczy, ostatnio poprzez te kontakty otrzymałem zlecenie, swoją drogą dość zabawne, a da się je wykonać w dwie osoby. Zainteresowana?

Anette Du'Monteau:
-ÂŁadne rysuneczki. - skomentowała Anette. -Czy gdybym nie była to bym tutaj przyszła, bądź w ogóle grała w tej drużynie? Oczywiście, że jestem drogi wspólniku. Wyjaśnij mi zatem na czym polega humor tego zlecenia.

Samir:
- Są tutaj w Efehidonie dwie dość znaczne rodziny. Jedna to tylko, a może aż kupcy. Bardzo majętni ludzie z dużymi wpływami, zresztą czemu się dziwić, pieniądze wiele znaczą w tym społeczeństwie - podjął mauren - I owa kupiecka rodzina ma syna imieniem Arne. A ten młodzian ma zamiar pojąć za żonę córkę głowy pewnego rodu szlacheckiego o uroczym, choć obco brzmiącym nazwisku Dvir. Dziewczę ma na imię Marissa, jest w naszym kupcu głęboko zakochana, podejrzewam, że z wzajemnością, skoro zdecydowali się na ślub. Nie znam całej historii, nie wiem, jak udało im się przekonać rodziców na ten krok, ale mam pewne podejrzenia.
Dopiero teraz Samir pozwolił sobie na skąpy uśmiech, raczej dla zaznaczenia dziwaczności zlecenia niż z samego poczucia humoru. Wyjął z kieszeni dwie kartki, zapisane drobnym druczkiem.
- To - wskazał na pierwszą kartkę - Jest zlecenie morderstwa Arne Thorbjorna, narzeczonego Marissy. Przyszło do mnie od rodu Dvir. A to zaś... - pokazał drugą kartkę - To zlecenie na Marissę Dvir, nie zgadniesz, kto zlecił akurat to zabójstwo - wyszczerzył białe zęby.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej