Mokrego i pełnego wody Silvastera postawił do pionu jaszczur, który zaraz pobiegł oddając się procesowi wymiotnemu. Innymi słowy karmił teraz rybki, a dhampir zostałby ich konserwą gdyby nie pomoc załogi. Za nim zaczął rozmawiać ściągnął cały pancerz. Morska woda wypełniona planktonem zalała drewniany pokład. Teraz nie potrzebował już kąpieli, po chwili cały pancerz został ściągnięty i pozostawiony na suchej części okrętu. W takiej temperaturze momentalnie wyschnie, tak jak jego koszula wraz ze spodniami i butami ich oczywiście nie ściągnął. Jego blond włosy znów zdobiły jego plecy, które wiatr rozdmuchiwał. W ten sposób mógł teraz odpowiadać.
- Zamyśliłem się trochę i postawiłem stopy w nieodpowiednim miejscu, by po chwili stwierdzić że jestem po uszy w morskiej wodzie. Nawet nie wiecie, jakie to dziwne uczucie. Dobrze, że zareagowaliście w odpowiednim momencie, bo bym robił za konserwę dla ryb. Odpowiedział na pierwsze zapytanie elfa, po czym chwile postał i mówił dalej.
- Spoko wodza postaram się w swojej osobie być taktowny oraz trzymać się starej zasady poprawności politycznej. Choć tego nie lubię. Odpowiedział szczerze się uśmiechając już, któryś raz. Dobrze, że nie był teraz krasnoludem, bo pewnie miałby w dupie słowa elfika.