Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zwiad na Zuesh

<< < (37/54) > >>

Melkior Tacticus:
//Adaś.
Za barem stała śliczna kotka.

- Człowieki! Jak ja dawno Was nie widziałam. A masz czym zapłacić?
//Silva

- Coraz więcej mówi się o tym że to iż jeszcze istniejemy to zasługa paktu z demonami, nie dalej jak rok temu zaatakowały nas i jakoś dziwnie zniknęły. Zdarza się że czasami znikają ludzie którzy za bardzo się tym interesują...

Nawaar:
Dhampir gdyby miał teraz wodę w ustach, to by ją wypluł prosto na twarz dojrzałego kocura, ale zamiast tego zrobił taką minę :o.
- Co?!. Powiedział podniesionym tonem, by się uspokoić i wyciszyć.
- Zaciekawiłeś mnie i to bardzo, ale w jakich okolicznościach znikali albo wiesz, kto zaginął? Może było też tak, że po uprowadzeniu przewieźli ich gdzieś, w jakiś inny rejon wyspy. Słyszałeś, może coś takiego?
Chciał wiedzieć więcej na ten temat oczywiście i nie ukrywał tego.

Funeris Venatio:
Funeris sięgnął po sól, ściągając uprzednio rękawicę.

Melkior Tacticus:
//Jest 13:00

Silva:
- Sąsiad szwagra znikł razem z rodziną gdy zaczął badać tę sprawę na przykład, i jeszcze kilka rodzin z portu a nawet centrum. W ciągu kilkunastu lat zniknęło sporo osób. Ja więcej nie wiem, nie chce zniknąć...
Funek i Melkior.


- No, teraz ufam wam odrobine bardziej. Jestem Szablastozębny, naczelny dowódca "armii" Zuesh. - kot podał każdemu z nas łapę - - A wy?
- Wicehrabia Kevan Melkior Tacticus, mój towarzysz to baron Kadev Funeris Venatio, anioł jak widać. Przybywamy z Valfden zwanego kiedyś Numenorem pod rządami Isentora I Aquila. - wyrecytował formułkę licząc że Funeris coś dopowie.

DarkModders:
Jaszczur szedł dalej przystając po drodze i oglądając domki kotów. Dziwnie to brzmi ale cóż. Straż miejska wyglądała jak dobrze wyszkoleni rycerze. Przyjrzał się im kątem oka po czym poszedł dalej w poszukiwaniu karczmy. Jaszczur czuł się jakby był w zoo. Z każdej strony obserwowali go kotowaci mieszkańcy tego miasta.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej