Tereny Valfden > Dział Wypraw
Zwiad na Zuesh
Melkior Tacticus:
//Silvaster
- Może mam, może nie. To zależy... jesteście z daleka nie? Co powiesz na układ? Informacje w zamian za zabranie mnie z tego grobowca. - powiedział szeptem - - Sandio dorsz raz. Zawołał w stronę kuchni.
//Szeklan
Samotny jaszczuroczłek budził sensację w górnym mieście, kunanie przyglądali ci się dyskretnie. No i oczywiście zwróciłeś uwagę na obecność straży nawet dobrze wyekwipowanej. Centrum było dość sielankowe, zupełnie jakby wojny nie było. Ciekawe czemu?
//Funeris i Melkior
Dotarli pod ratusz gdzie z miejsca otoczyli ich kunańscy wojownicy z potężnym kotem dzierżącym broń podobną do wardyny. Prychnął gniewnie na Zantesha.
- Co ja mówiłem o obcych hę? Naraziłeś nas wszystkich!
Zantesh spuścił głowę, ewidentnie się zmieszał i było mu głupio. Chciał coś powiedzieć ale wielki biały kocur go wyprzedził rzucając przed elfa i anioła woreczek soli.
- Włóżcie tam rękę by dowieźć że jesteście czyści.
Melkior bez chwili zwłoki zdjął rękawicę i wsadził rękę do woreczka z solą. Wyprostowany i z garścią soli w dłoni rzekł:
- Powitano nas solą, chleb i wino też macie?
Kot się nie odezwał, czekał na ruch anioła.
//Adaś.
Odnajdujesz burdel bez żadnego problemu.
Nawaar:
Dhampir był zmieszany, a potem spojrzał spode łba na Kunanina. Jednak dobrze zrobił, że pierwsze swe kroki skierował do karczmy. Silvaster nie spodziewał się takiego obrotu spraw, ale wiedząc więcej niż inni mógłby wtedy przehandlować wiadomości za grube grzywny.
- Przystaję na twój układ, ale najpierw nalej mi wina.
Melkior Tacticus:
//Silva
Karczmarz wyciągnął z pod lady butelkę i nalał wina do kubka. Chwilę później zgrabna kotka przyniosła twojego dorsza.
- To skąd wy jesteście? Odpowiedz a powiem Ci parę plotek które zainteresują twego kapitana.
Adaś:
Burdel w porcie nie było trudno znaleźć, wręcz bym powiedział że dało się do niego iść wręcz intuicyjnie. Dziarskim krokiem przekroczyłem próg i udałem się do dużej sali, gdzie pracownice przedstawiały swoje wdzięki, a ponad to można było się czegoś napić. Grzecznie podszedłem do szynku i powiedziałem:
-Piwa dajcie
Nawaar:
Dhampir pociągnął małego łyczka. Wino smakowało i pasowało mu o wiele lepiej niż piwo, którym częstował go kiedyś Adamus, a już na pewno było lepsze od tej wódy. Silvaster również poczuł zadowolenie, kiedy otrzymał świeżego dorsza zapach unosił się aż z kuchni. Wtedy też ściągnął srebrne rękawice i postawił je na ladzie, a w ręce wziął sztućce i zaczął dobierać się do fileta. Najpierw dobrał się do skórki, którą ściągnął widelczykiem a potem wsadził sobie do ust. Gdy skórka znalazła się w jego buzi wiedział, że zasmakuje sobie w takich potrawach. Następnie zabrał się za degustację mięsa, ale najpierw wypił znów sobie łyka winka. Wino smakowało wybornie istna ambrozja, napój bogów można by rzec. Teraz wziął się za mięso nabrał na widelce i skosztował go. Mając je w buzi poczuł ten świetny smak przypraw, z którymi zostało one przyprawione. Samo mięso było idealnie upieczone ani za miękkie, ani za twarde. Widać, że robił to mistrz kuchni. Dhampir w końcu skończył zajadać i dopił wina, aby móc odpowiedzieć na pytania.
- Proszę podziękować kucharzowi za wyśmienity posiłek, a teraz przejdźmy do rzeczy. Tutaj napił się ostatniego już łyka i postawił pusty kubeczek.
- Po pierwsze, on nie jest moim kapitanem. Nawiązując do twojego pytania. To przypłynęliśmy tutaj z Valfden jednej z wysp na południe stąd. Skoro już to wiesz, to teraz z chęcią posłucham Ciebie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej