Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zwiad na Zuesh

<< < (33/54) > >>

Funeris Venatio:
Funeris wskazał głową Melkiorowi, by przekazał odpowiednie instrukcje załodze, w końcu jest kapitanem. Gdy to już się stało, ruszył wraz z elfem za Kunanem. Obserwował uważnie wszystko wokół.

DarkModders:
- Czas się przespacerować po mieście - powiedział po czym poszedł w stronę bram miasta.

Nawaar:
Dhampir zszedł ze statku, bo mógł a kociaki nie odmówiły gościny również i załodze. Silvaster szybko opuścił okręt schodząc, po trapie na ląd. Teraz trzymając w rękach hełm rozglądał się dookoła. Chciał wyłapać wszystkie szczegóły, które mogą mu się przydać podczas ewentualnej ucieczki z wyspy w razie niemocy powstrzymania armii demonów. Również interesował się wszelakimi budynkami w mieście. Nikomu tego nie mówił, ale interesował się architekturą, a ta nowa cywilizacja być może miała wiele do zaoferowania.

Melkior Tacticus:
//Jeszcze nim poszliście  ;)

Melkior wszedł na chwilę na pokład.
- Pozwolono wam na dowolne poruszanie się po mieście. Tylko nie chce słyszeć o burdach, libacjach albo dobieraniu się do zamężnych kobiet. Jasne? O 22:00 macie w miarę trzeźwi zameldować się na okręcie. Bawcie się dobrze - wydał polecenie załodze i dogonił Funerisa oraz Zantesha. Westchnął głęboko, wszak nie miał dobrych wieści.
- Zanteshu, słyszeliście o Meanebie? - spytał gdy szli ulicami dzielnicy portowej, one wszędzie były niemal identyczne. Lepsze lub gorsze domy, karczmy, zamtuzy, magazyny. Jednakże tutaj większość budowli była kamienna.
- Obiło mi się o uszy to imię, jeszcze przed mgłą gdy mogliśmy zdobywać zapasy od Ilusmiru, dzięki czemu mogliśmy przez 9 lat trzymać demony na linii rzeki Kreq. Generał Szablastozębny i członkowie Rady będą wiedzieć więcej. Czemu pytasz.
- Bo podbił prawie cały znany nam świat. Opowiemy wszystko na miejscu.

//Szeklan, brama jest po drugiej stronie miasta...

//Silva, dostrzegasz nawet eleganckie budynki portu. Karczmy, zamtuzy, areny.

Nawaar:
Dhampir zapamiętał wcześniejsze słowa elfa i wtedy mu machnął ręką. Widać było, że "dowódca" słabo znał Silvastera, bo wiedziałby że tutejsze kobiety ani tanie trunki podczas misji go nie interesowały. Jednak sam nie wiedział, czy starczy mu czasu do 22. Chodząc tak zastanawiał się, coby mu się stało gdyby spóźnił się choć o minutę. Bękart spostrzegł kilka budynków z kamienia, a większość z nich wyglądała podobnie do siebie i ciężko, by było odróżnić burdel od karczmy, poza paroma szczegółami. Na zewnątrz burdeli stały rozwiązłe kobiety Kunan oraz okna były przystrojone w czerwone firanki, czy jakiś inny materiał. Nawet w samych oknach stały kocie, które kusiły sowimi wdziękami. Tymczasowo nie chciał tam zaglądać, bo jeszcze zauważył arenę. Dosyć podobna do tej, w Atusel. Ją miał odwiedzić w drugiej kolejności, bo był ciekaw jaki mają system walk i z jakimi stworzeniami na niej walczą. Z tego całego oglądania zachciało mu się pić, więc swoje pierwsze kroki skierował do kociej karczmy.
- Idę do karczmy. Powiedział do towarzyszy.
Przechodząc, przez próg rozejrzał się najpierw, czy aby jest tutaj mile widziany, przez tubylców.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej