Tereny Valfden > Dział Wypraw

Zwiad na Zuesh

<< < (32/54) > >>

DarkModders:
Jaszczur zszedł ze statku i stanął obok towarzyszy. Miał jak wszyscy nie wcinać sie w rozmowe anioła i elfa. StaL z założonymi rękami i przysuchiwał sie ich rozmowie. Przy okazji wygrzewał sie w słońcu, którego w hemis prawie nie ma.

Melkior Tacticus:
Gdy Funeris ich przedstawiał Melkior również się skłonił. Z dyplomacją obyty nie był. Koty wysłuchały słów anioła, dopiero teraz spostrzegli białe jak śnieg skrzydła. Niektórzy zaczęli szeptać inni klękać. Zantesh stał jednak niewzruszony. No bo gdzie były te "wielkie i wspaniałe" anioły gdy demony wyrzynały jego lud? Bogowie mieli śmiertelników w głębokim poważaniu. Jednakże on był dyplomatą i kupcem, musiał opanować emocje.



- Valfden? Pierwsze słyszę, ale skoro są tam anioły naszego pana Zartata to musi być to wspaniałe miejsce, wolne od plagi demonów która omal nas nie wybiła. Jesteśmy Kunanami, jeszcze niecałe 20 lat temu byliśmy pokojowo nastawionymi handlarzami, rzemieślnikami i artystami. Nasza cywilizacja kwitła, aż któregoś dnia coś spadło u okolicy wygasłego wulkanu Aralak. Wysłane ekspedycje nie wracały, nim się zorientowaliśmy straciliśmy 4 miasta. Zostało tylko to. Ostatni bastion 30 tysięcy kunan. Wasze przybycie to nowa nadzieja dla naszego ludu. Zantesh skończywszy przemówienie uniósł prawą dłoń i wykonał specyficzny gest.

- ÂŻyjcie długo i pomyślnie przybysze. Chodźcie ze mną do ratusza, musicie koniecznie porozmawiać z naszym wodzem.

Nawaar:
Dhampira nie zdziwił fakt, że Kunani nie znali naszej wyspy, bo jak mieli by nas odwiedzić? Najpierw cała mgła, która oddzielała wyspę od wszystkich okolicznych terenów, a później pewnie nie byli gotowi poznawać nowych lądów z powodu ataku demonów różnej maści, ale Silvastera zadziwił jeden fakt, że wierzyli w tych samym bogów oraz używali dziwnych znaków dłonią. Ciekaw był, co ten gest oznacza w ich mowie, może to był znak pokoju? Tego nie wiedział, ale miał zamiar o niego zapytać Następnie przysłuchując się rozmowie stwierdził, że mają na poważnie dobre zamiary i zechcą zaprowadzić elfa i człowieka do ich dowódcy. Jednak z drugiej strony dhampir  był pewien, że nie wezmą ich ze sobą i będą musieli zostać na statku.
- Pewnie będziemy musieli zostać na okręcie. Powiedział do towarzyszy stojących na pokładzie.

Funeris Venatio:
Funeris wykonał identyczny gest.

Kiedyś jako dzieci bawili się kto potrafi go wykonać, gdyż nie wszyscy posiadali taką zdolność. Jemu zawsze się udawało, jego najlepszemu podwórkowemu kumplowi właśnie nigdy. Od zawsze miał z tym problem i za każdym razem jego palce układały się w inny wzorzec. Niemożebnie się wtedy denerwował, gdyż był jednym z nielicznych. Takie to już koleje losu.
- Z miłą chęcią udamy się za Tobą, Zanteshu. Mam jednak jedną prośbę, która mam nadzieję nie uchybi zasadom gościnności - czy ktoś z Twojego ludu mógłby wskazać naszym przyjaciołom ze statku jakąś karczmę bądź gospodę, gdzie w spokoju mogliby napić się jakiegoś trunku i zjeść lokalnej strawy? Izolacja na statku może zostać źle odebrana.

Melkior Tacticus:
- Ależ oczywiście, wasza załoga może poruszać się po mieście do woli. Jednakże nie liczcie na wiele, od półtora roku racjonujemy żywność. Zniknięcie mgły pozwoliło nam na połowy ryb jednakże to za mało. Wysłaliśmy nawet statek do Ilusmiru i Ghuruk. Nie wrócił żaden. - gestem zaprosił wszystkich do pójścia za nim.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej