Tereny Valfden > Dział Wypraw
Wilki na bezdrożach
Mohamed Khaled:
Po pięciu minutach szybkiego kroczenia, zdołałeś zobaczyć wóz, koło niego porozwalane paczki oraz czarnych, którzy uwijali się z robotą. Nad nimi stał białoskóry mężczyzna, bacznie przyglądając się pracy.
Sajid ibn Ahmann:
Sajid wyszedł na przeciw białemu człowiekowi, który zapewne zarządzał karawaną. Był uzbrojony, także mógł sprawiać wrażenie kogoś, kto może się przydać. Nie owijając więc w bawełnę, przeszedł od razu do rzeczy:
- Weź mnie ze sobą. Słyszałem, że podróżujesz w kierunku Efehidonu. Przydam Ci się.
Mohamed Khaled:
Mężczyzna zlustrował Cię posępnym wzrokiem, potem kąciki jego ust utworzyły ironiczny uśmiech
- Kolejny czarny do roboty, tak, dobrze... Biorę Cię, w zamian oferuje okruszek chleba i wodę przez całą drogę...
W jego głosie wyraźnie dało się słyszeć oburzenie, wywołane słowem "Przydam Ci się". Czarny? Ma się przydać białemu?! Wolne żarty...
Sajid ibn Ahmann:
Mauren spojrzał pogardliwie na kupca.
- Za kogo Ty mnie uważasz? Za niewolnika? Jestem tu, żeby chronić Twojej dupy przed wilkami, które grasują na trakcie. Potrafię walczyć, na Arenie w Atusel już nie raz pokazałem swoje możliwości. Nie zrobisz ze mnie gołodupca. Możesz mi zapłacić za ochronę. W grzywnach. - Sajid nigdy nie dał sobą pomiatać, kiedy żył jeszcze wśród swojego ludu musiał się tego nauczyć.
Mohamed Khaled:
- A kto powiedział, że potrzebuje jakiejkolwiek nagrody, mhm? - stwierdził, patrząc na Ciebie z góry. W jego oczach widziałeś strach i niepewność, zmieszane z zaskoczeniem, on jednak starał się tego nie okazywać. Nie za bardzo mu to wychodziło, no cóż... Nie każdy jest urodzonym aktorem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej