Tereny Valfden > Dział Wypraw
Próba Magii: Kermos
Kermos z Baźin:
Nazwa wyprawy: Próba Magii: Kermos
Prowadzący wyprawę: Fenor Karrates
Wymagania do uczestnictwa w wyprawie: Zgłoszenie się na Adepta ÂŻywiołów.
Uczestnicy wyprawy: Kermos
Kermos udał się w kierunku lochów tak, jak polecił mu Fenor.
Elrond Ñoldor:
- Nie zostawaj w tyle - powiedział arcymag. Mineło już trochę czasu, gdy opuścili tereny podziemi leżących wprost pod Paktem, gdzie znajdowały się lochy, skarbiec czy sale tortur. Fenor rozświetlił teren kulami światła, a ich blask pozwolił lepiej objąć teren w którym aktualnie się znajdowali. Podziemia były usiane dracońskimi ruinami, wysokimi budowlami, skalnymi mostkami, łukami i zdobieniami. Gdzieniegdzie tliły się magiczne ognie rozświetlające teren. W ciemnych zakamarkach jarzyły się świetliste oczy. Często nie tylko po jednej parze.
Kermos z Baźin:
Kermos szedł za Fenorem cały czas dotrzymując mu kroku. Właśnie przechodził przez te części Paktu, których jeszcze nie zwiedzał. Nie było to zbyt miłe miejsce, ale panowała tam przyjemna dla jego skóry wilgoć. Lecz gdy mistrz użył magicznego światła zaniemówił na widok podziemi. Tunele pokryte runami i magiczne światła go zachwyciły.
-To wszystko dzieła draconów? Słyszałem, że byli potężni, ale nie widziałem ich wytworów na oczy.
Nawet tajemnicze ślepia w kątach nie wzbudziły w nim grozy.
-Mistrzu, na czym będzie polegać próba?
Elrond Ñoldor:
- Test logicznego myślenia, test walki, test magii i test teorii. Oczywiście w rożnej kolejności - turdnaszan i człowiek szli tak przez około kilometr. W końcu doszli na kwadratowy plac, oświetlony większą ilością magicznych pochodni. Był położony w niszy i otoczony schodkami, na których można było sobie usiąść i obserwować to co się działo na placu. Być może był to stary plac treningowy, miejsce spotkań czy ryneczek.
- To te miejsce.
Kermos z Baźin:
I tak człapali przez długi czas krocząc drogą, która pamięta czasy, kiedy na tych ziemiach królowali draconi. Nogi go nie bolały, był przyzwyczajony do wędrowania. Nie wspominając o umięśnionych tylnych kończynach, jakie posiada każdy osobnik jego rasy, a czego nie zagubiła jeszcze ewolucja. W końcu natrafili na wyznaczony cel. Wyszedł przed mistrza i stanął na środku placu.
-Jestem gotowy, co mam zrobić?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej