Tereny Valfden > Dział Wypraw
I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież
Dragosani:
Dragosani słuchał kazania, a później słów Gunsesa głównie dlatego, że nie miał nic innego do roboty. Już nawet nie chciał w jakiko sposób komentować tego, że Cadacus tao otwarcie i publicznie wyznał jak krew nieumarłych działa na organizmy wampirów. Czym innym zaufanie dla towarzyszy w nadchodzącej walce, a czym innym głupota. Potem z rozbawieniem obserwował jak wampiry z sabaty pojawiają się przed Gunsesem i składają mu zapewnienie swojej obecności. Jakby sam Cadacus o tym nie wiedział. No, ale cóż, większość wampirów ceniło sobie takie pompatyczne gesty. Drago nie był jednak taki jak większość wampirów. Nie widział celu w takim zachowaniu. Dlatego nie podniósł się z ławy, nie dołączył do reszty wampirów. Nie musiał nikogo zapewniać o swoim wsparciu. Nie był tutaj dla kogoś, lecz dla siebie. I nie uznawał nikogo za swojego "Pana". Gdy nadszedł czas wstał. Poprawił broń, wziął pakunek z "czymś" z ławy i poszedł do przodu. Prosto do Archonta. Miał do niego kilka słów i nie tylko. Przeszedł pomiędzy wampirami, nie zwracając ja nich większej uwagi.
- Progan, tak? - powiedział do człowieka, gdy do niego dotarł.
Kenshin:
Do Progana, po chwili dołączył ork. Nie wiedział czemu, ale czuł że będzie potrzebny druidowi w nadchodzącej walce z armią nieumarłych. W tym samym czasie dołączył do nich inny wampir.
Progan:
- Tak. Słucham? - spytał Progan patrząc na Dragosaniego.
Nawaar:
Dhampirowi chodziło, kto będzie dowodził na lądzie gdy już dotrą do miejsca przeznaczenia. Widocznie źle sprecyzował swoje pytanie, ale jednak zabrzmiało to tak, że to jeden z wampirów będzie dowodził w misji zabijania jego gatunku. To był dopiero szok, ale skoro jako on jedyny zna całe plany kompleksów budynków, które znajdowały się na tym terenie musiał mu zaufać. Oczywiście ślepo za starym wampirem nie będzie podążać i gdy zorientuje się, że coś jest nie tak natychmiast się wycofa, a co do lojalnych mu wampirów uważał to całe przedstawienie za dość komiczne. Gdy wszyscy wyszli zaczął sobie przypominać ostatnią wizytę w hrabstwie Gunsesa, jak sam przemierzył całą drogę dawno w hrabstwie, ale wszystkiego nie pamięta i nie mógł dojrzeć szczególnych miejsc, bo wtedy nie podróżował drogą morską, a jedynie na koniu. Nawet wtedy gdy już tam dotarł nie mógł zbyt wiele zadziałać przewaga liczebna wroga robiła swoje. Teraz jednak nadszedł czas jego zemsty, na tych dzikusach. Dhampir wyszedł ze świątyni zakładając hełm. Jego blond włosy, przez jakiś czas nie ujrzą światła dziennego, ani blasku księżyca. Tak oto zbliżył się do statku, na którym przyszło mu już być.
Dragosani:
Dragosani podał pakunek Archontowi. Wewnątrz coś cicho stuknęło, jakby szkło.
- Chciałbym przekazać coś na rzecz ogółu uczestników tej ekspedycji. - Odwinął lekko materiał, którym zawinięty był pakunek. Pod nim Progan mógł ujrzeć odbity błysk światła w powierzchni szklanej butelki i lekko czerwonawy płyn wewnątrz. - Mikstury leczenia ran - wyjaśnił Drago. - Dla mnie wystarczy krew, a innym mogą się przydać. Możesz śmiało rozdawać je rannym, jeśli zajdzie taka potrzeba.
// Przekazuję:
6 x mikstura leczenia ran
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej