Tereny Valfden > Dział Wypraw
I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież
Kenshin:
Ork również zatruł cały kołczan strzał i swój bułat. Schodząc na dół patrzył cały czas na twierdzę, która musieli zdobyć aby zaprowadzić pokój na wszystkich okolicznych terenach. Także bez strachu zszedł na dół dołączając do grupki towarzyszy.
//Zatruwam:
Tajfun
Kołczan z : 19 Mithrilowymi strzałami i 10 żelaznymi strzałami
Progan:
//: zatruto 7 broni.
//: 7*0,3=2,1
//:44,9-2,1=42,8 l krwi nieumarłych.
Twierdza rozciągająca się na długości 100 metrów budziła grozę. Wiatr, który wył w jej szczelinach zawodził niby duchy zawodziły w ostatnią noc jesienie. Bowiem był to czas końca jesieni, początku hemis. Kiedy duchy wychodziły ze swoich krypt, kiedy opuszczały żalniki i błądziły pośród świata. Biada zaś temu, kto takie duchy spotkał. Zwieść go mogły, porwać w taniec umęczenia, który wnet obróciłby wędrowca w nieboszczyka.
- Siostry i bracia! Przeto nadszedł czas żniw. Czas kiedy Zewola, Ventepi i Zartat posłali swoich żniwiarzy. My to jesteśmy. Poszliśmy na żniwo, a będziemy żąć uczynki prawe i chwalebne, skarby i zasługi. Będziemy też szli pośród łanów chwały swojej i nam bliskich, a idąc wyplenimy wszelaki chwast, kąkol, jaki zasiany został nasieniem złego! Bowiem nieumarły wampir w tej twierdzy, to sól w oku, niegodziwość, nieprawość, obraza praw ludzkich i boskich! Tedy siostry i bracia! W górę serca! I na chwałę naszą, bogów...! Do broni!
Kto zaś wiedzieć miał czy to jeno wampiry, czy duchy nieumarłe wyją pośród kamiennej twierdzy. Z jej okien i bram, niby z oczodołów zaczęło wypełzać robactwo. Czarne, ruchliwe i mnogie. Bogowie, kto zaś bliżej leży robactwu niż ten denat, co go obgryzają jużci w trumnie? Jednakże to nie było robactwo. Duchy także nie. Były to wampiry, które wyszły na żer.
Progan popatrzył i rzekł cicho ale stanowczo
- Zróbmy im pogrom.
//: 200 metrów przed wami z twierdzy wylazło 40 wampirów. Widzą was, syczą i... i zaczęły na was biec.
//: Biegną w różnym tempie, połowa dotrze do was przed upływem 20 sekund, druga połowa po 40 sekundach.
//: Jest noc, temperatura spadła do zera stopni. Działa kara osłony nocy.
15x wampir banita
25x wampir kłusownik
Nawaar:
Dhampir szedł już przygotowany, albowiem miał już w rękach jednoręcznym miecz i sztylet wykute ze szczerego srebra. Jego zbroja zapewniała pewną ochronę, a ciemność sprawiała że poczuł się jeszcze sprawniejszy. Siła, którą otrzymał, jako potomek wampira dodawała mu animuszu. Teraz u niego nie można było stwierdzić cech jego matki elfki. Wysłuchał przemowy Progana, który modlił się na chwilę, przed samą batalią. Powiedział, że jesteśmy żniwiarzami. To mu się nawet spodobało uśmiechnął się podnosząc przyłbicę. - Niech rozpoczną się zawody!. Zakrzyknął do wszystkich trzymając wspomniane zatrute bronie, by móc się obronić. Wtedy stanął na wprost przeciwników, którzy już biegli na niego. - Chodźcie. Zamachnął bronią w ich kierunku. Wtedy też sprowokował trójkę kłusowników na siebie. Wampiry szły równo i wtedy się zaczęło dwójka wyskoczyła do góry z mieczami w rękach i zamachując się starały poodcinać dhampirowi dłonie, które trzymały broń a trzeci rozpędzony chciał przeciąć mu korpus mieczem. Silvaster zablokował pierwsze dwa ataki swoimi broniami podnosząc je do góry, co przy kontakcie narobiło trochę hałasu ale trzeciego już nie zdążył i musiał przyjąć na klatę. Miecz trzeciego kłusownika nie był w stanie poradzić sobie ze zbroją, na której powstała dość duża rysa ale siła uderzenia sprawiła, że dhampir cofnął się na 2 metry. Wtedy cała trójka zaatakowała znów, bo chciała szybko go wykończyć i ponownie zaczęli wymachiwać mieczami w jego kierunku starając się trafić w strategiczne miejsca. - Osz Wy chuje! Zakrzyknął i zaczął znów się bronić blokując poszczególne ataki. Teraz mu to szło, co raz lepiej mięśnie się rozgrzały od stania na statku, to też nie miał problemów i rozpoczął swoją ofensywę. -Moja kolej!. Powiedział wymachując mieczem i sztyletem, a broniąc się zbroją. Najpierw wziął się za tego, co był po jego prawej stronie w tej dłoni dhampir trzymał sztylet, ale zamachnął się mieczem próbując trafić go w głowę. Jednak kłusownik to zauważył i odskoczył do tyłu na 3 metry, a ten co był w środku chciał pchnąć mieczem w brzuch Silvastera. Dhampir wtedy zablokował jego ostrze sztyletem, który przesunął razem z całą ręką na lewą stronę udaremniając atak i od razu zamachnął się mieczem chcąc trafić w szyję zablokowanego. Jednak i to mu się nie udało, bo wtedy doskoczył trzeci, który stał po lewej stronie i swoim mieczem odbił atak. Silvastera to zdenerwowało i teraz obudziło się jego szaleństwo, jak nazwał to Gunses. Dhampir wypuścił miecz, który wbił się w ziemię. Mając teraz wolną prawną rękę chwycił kłusownika za łapy, którego wciąż blokował sztyletem i lekko go przeciągnął na swoją stronę zwalniając sztylet. Wampir podleciał trochę do przodu, a Silvaster wbił mu srebrną broń w szyję. Skóra wampira została bez problemu przecięta, przez ostrze również wtedy do krwiobiegu dostała się krew nieumarłych, co poważnie osłabiło kłusownika. Krew zaczęła się sączyć w miejscu przebicia sztyletem, a sam wampir powoli osuwał się na ziemię, ale to nie był koniec. Dhampir szybko wyjął sztylet dając krwi większe ujście, a następnie dokładnie podciął mu szyję, to było pewne że umrze, więc Silvaster zostawił go, aby wykrwawił się do końca w tym samym czasie wampir oddalony na 3 metry zaatakował jego plecy, jednak bez skutku, bo zbroja zdołała powstrzymać uderzenie. Bękart miał teraz do czynienia z jeszcze dwoma przeciwnikami, ale najpierw postanowił cofnąć się do tyłu, tam gdzie stał jego miecz i podnosząc go znów musiał zablokować atak, który był wymierzony w jego głowę, oczywiście zrobił to sztyletem unosząc go do góry, a wziąwszy miecz z ziemi posłał go w zwyższ trafiając w brzuch następnego z przeciwników. Ostrze przebiło się, przez skórzany pancerz dochodząc do ciała. Srebro elegancko wbiło się w ciało wampira, który z racji powoli wypalanych organów i mocnego bólu musiał wylądować na ziemi. Z rany brzusznej zaczęła się sączyć skalana krew, ale na szczęście krew ghula osłabiła go na tyle, że nie mógł się zbytnio ruszyć, więc dhampir zrobił dwa szybkie kroki i silnym zamachem z góry na dół przeciął głowę, a zarazem czaszkę wampira. Mózg ukazał się światu dosłownie na chwilę, bo w raz z właścicielem padł na ziemię tuż, przy butach Silvastera. Teraz pozostał jeszcze jeden, który już nabiegał już na dhampira i wyskakując w zwyższ starł się przeciąć jego hełm, ale bękart zareagował odpowiednio i zablokował jego ostrze swoimi. Jednak ten wampir był silniejszy od reszty, toteż Silva musiał uklęknąć na jedną nogę, a sam wampir wylądował, przed nim. Dhampir opuścił miecz trzymając nad sobą sztylet i korzystając z okazji zamachnął się mieczem z lewej do prawej ucinając u nogę na wysokości piszczela. Srebro idealnie przebiło się, przez pancerz i kość kłusownika, który tracąc powoli równowagę i mając się już obalić na plecy zwolnił atak. Dhampir wykorzystał to i pchnął wampira cały swoim ciałem. Jego przeciwnik leżał na plecach i wystarczało go dobić. Silvaster ruszył się jeszcze i doskakując do niego zaczął dźgać sztyletem wszędzie. Najpierw zaczął od brzucha zadając ze trzy uderzenia, wampir zaczął krzyczeć i wierzgać, ale to nie był koniec. Następnie uniósł ostrze i zaczął zasypywać ciosami jego klatę piersiową trafiając w płuca i okolice serca, a na sam koniec w bił mu sztylet w czaszkę rozcinając ją, aż do szyi ukazał zawartość jego głowy, jakby jakiś medyk chciał zrobić sekcję czaszki. Tak oto skończył 3 z jego przeciwników. Teraz w stał i wyciągnął "Kharima" wykonanego z czarnej rudy.
15x wampir banita
22x wampir kłusownik
DarkModders:
- Kurwa - powiedział odruchowo po czym zdrętwiałymi od zimna łapami dobyt tarczy i topora. Zasłonił sie w pore. Jeden z wampirów z impetem uderzył jaszczura przewracjąc go upuszczając przy tym topór koziołkując w tył. Wstał obolały jednak w tym czasie wampir kolejny raz zaatakował. Trzymając tarcze w ręce zamarkował cios po czym udrrzył z pieści w twarz wampira po czym podciął go ogonem. Wampir upadł na ziemie a jasczur w tym momęcie podniósł swój topór po czym sieknął w kark wampira. Powstała lekka rana jednak wampir dalej żył ruszając kolejny raz na jaszczura. Wymierzył w jego strone mocne pchnięcia, które ledwo parował zdrętwiały jaszczur. Ciosy były mocne jednak jaszczur z impetem uderzył toporem w miecz wampira wyrzucając mu broń z ręki. Zdezorientowany przypuścił atak kłami. Kiedy ten rzucił sie na jaszczura odskoczył on w bok wbijając wampirowi topór w plecy. Krew nieumarłych zatruła jego organizm uśmiercając go
21x wampir kłusownik
15x wampir banita
Hagmar:
- Trzymać szy... A jebać to. Napierdalać! Krzyknął z całych sił dodając +5 do morale drużyny. Sięgnął do swej czarnej jak rzyć maurena duszy i pobrał z niej odpowiednią ilość mocy do rzucenia najpotężniejszego - no prawie - zaklęcia w swym arsenale środków masowego mordu. Oddalił się od drużyny na 17m w bok.
- Iaesh qiash xugro agrosh! - w właściwej chwili wypowiedział inkantację, huknęło głośno a fala mrocznej energii rozerwała na strzępy grupkę atakujących go wampirów rozpryskując po okolicy.
11x wampir kłusownik
5x wampir banita
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej