Tereny Valfden > Dział Wypraw

I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież

<< < (54/104) > >>

Hagmar:
//Behemot padł

Dragosani:
Gdy Fun już się podniósł, Drago spojrzał w kierunku dalszej drogi i niemal natychmiast nakazał aniołowi zatrzymanie się. Wskazał coś. Dla niego doskonale widoczne, dla anioła może już gorzej.
- Wargi - powiedział cicho. - Pięć sztuk. Jakieś trzydzieści metrów w tamtą. Wiedzą już zapewne o nas. Szykuj się. - I sam wyciągnął broń. Bułat, oczywiście. Wolał nie używać na razie broni palnej, huk mógł coś ściągnąć. Nie ruszał jednak jeszcze do ataku. Wolał, aby to wargi się zbliżyły. No i chciał dopilnować, ze Funeris nie pokaleczy się własnym mieczem, gdy wywali się raz jeszcze. Skupił moc w demonicznej ręce, przez niektórych nazywanej szponem. Atakujące wargi miała czekać elektryzująca niespodzianka.

Hagmar:
//Wargi was wywęszyły i ruszyły do ataku

DarkModders:
Jaszczur przysiadł na jednym z kamieniu oczekując powrotu kompanów. Themo właśnie dokańczał swoją butelke rumu. Na plaży było dosyć ciemno. Jaszczur postanowił zdrzemnąć sie na chwile.
- Themo jak wrócą to obudź mnie.

Gunses:
Gunses stał na statku. Pierwsza krew została przelana, chociaż nie przez niego, co bardzo mu nie odpowiadało. Pośpieszyli się, a to było przykre. Teraz stał i wpatrywał się w mroki kamienistej plaży ÂŚciany Mealdur Aernh. Chwilę temu aksamitną ciszę przeszywały krzyki wojowników i wrzask mordowanych. Teraz znowu spowiła ją cisza.
Na plaży dokonano zwiadu. Wampir stał na statku z łukiem w demonicznym szponie i strzała w drugiej dłoni. Uniósł grot do góry, aby mu się przyjrzeć. Kiedy na niego patrzył z nieba spadła pierwsza kropla. Zimny wiatr wstrząsnął statkiem, odpowiedział on skrzypieniem desek. Wiatr przybył z nad morza. Uderzył w zatokę wyjąc w jej paszczy. Uderzył w ścianę klifów Noi Nurnen z wielkim hukiem. Druga kropla oparła na grot. Rozcięła się na dwoje, spłynęła. Potem świat utonął w strugach grubego, zimnego deszczu. Deszczu w którym Gunses wyłapał dźwięk. Warknięcie i tępy dźwięk przebijanego ciała.
Skoczył. Wybił się z desek okrętu, odbił jeszcze lekko z barierki i przefrunął kilkanaście metrów w przód. Upadł w nabrzeżnej wodzie. Sięgała ona kostek jego długich skórzanych butów. Ruszył on szybko w stronę skąd usłyszał dźwięk. Jego zmysły nigdy nie myliły. Dźwięk odbił się od stał, przeszył wiatr, poruszył kroplami. Dotarł do ucha wampira, w którego umyśle tworzył mapę świata. Mapę odbitych dźwięków. Wampir pobiegł, a błogosławieństwo nocy dało mu szybkość większą niż konia w galopie. Znalazł źródło dźwięku. Behemota i postać obok.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej