Tereny Valfden > Dział Wypraw

I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież

<< < (53/104) > >>

Dragosani:
Upadek Funerisa był głośny. Przynajmniej dla Draga, który jak się postarał, to mógł usłyszeć wiele. Zerknął na leżącego na ziemi kompana.
- Fun, weź się nie wydurniaj. - Podał ku rękę, aby pomóc wstać. - Teraz bedę szedł przodem, będę wybierał najłatwiejsze ścieżki - zapowiedział.

Nawaar:
Dhampir przystanął, żeby określić sytuację a ork stanął tuż za nim. Silvaster rozejrzał się kompletnie, po całym otaczającym go terenie. To, co zauważył zaskoczyło go zobaczył wielgachną bestię, która dopiero co posilała się zwłokami. Bękart połknął ślinę i zaczął obmyślać plan. Przeciwnik był daleko, więc mogli wykorzystać broń dystansową orka. To było na dobry początek, ale resztę inicjatywy musiał wziąć na siebie, co mu odpowiadało. Jednak to nie były wampiry, a ze trzy razy większe bydle. Dhampir przybliżył swoją twarz do uszu orka mówiąc mu o planie. - Słuchaj, przed nami stoi wielki behemot. Twarde bydle, ale sądzę że uda nam się go powalić, tylko słuchaj teraz uważnie. Zbliżymy się razem, abyś mógł oddać celny strzał z mithrilowej strzały. Wtedy gdy zaszarżuję na, Ciebie zaatakuję go z boku pozbawiając przynajmniej jednej z kończyny. Piszesz się na taki układ?.  Teraz decyzja należała od czarnego orka.

Kenshin:
Ork oczywiście zatrzymał się tuż za dhampirem, ale jeszcze nie wiedział, czego zaraz się dowie. Silvaster wyjaśnił wszystko mu na ucho, aby przyswoił sobie wiedzę oraz to, co chciał uczynić Silvaster. Kenshin pokiwał głową, ale nadal miał wątpliwości, co do całek akcji. Bo, jakiś złośliwy MG, mógłby go zabić na skinienie placem. Jednak zgodził się na taki plan. - Spróbujmy. Oznajmił dhampirowi i wyjął wtedy mithrilową strzałę, a żelazną odłożył do kołczanu. Teraz dhampir odszedł na bok do orka na jakieś 10 metrów. Kenshin, który miał zostać przynętą nałożył strzałę na łuk i naciągając cięciwę wyczekiwał odpowiedniego momentu. Silvaster w tym czasie wyciągnął oburęczny miecz z czarnej rudy i oczekiwał na wystrzał orka. Kenshin uspokoił kołatanie swego serca nabierając powietrza do płuc. Naciągniecie cięciwy trwało zaledwie 4 sekundy. Wtedy wypuszczając powietrze z płuc, wypuścił strzałę, która poleciała w ogromnego przeciwnika. Strzała przecięła zimne powietrze i poleciała w stronę bydlaka trafiając go w ramię, którym objadał się świeżymi zwłokami. Ostry grot elegancko wbił się w mięsień potwora. Ten zawył okrutnie i zorientował się gdzie są jego przeciwnicy. Było jasne, że zostali zauważeni teraz wszytko w rękach Silvastera.     

Pozostaje 19 mithrilowych strzał.

Hagmar:
//Wściekły behemot zaszarżował na Kenshina, dotrze za kilka sekund. (Był 66m od was)


Szarża - Behemot opiera się na czterech kończynach po czym szarżuje przez 50 metrów do momentu napotkania przeszkody na rogach. W obronie nie można wykonać bloku. Jeśli ostrość rogów jest większa niż wytrzymałość przeciwnika, to przeszywają one go na wylot. Atak można zastosować raz na dwa posty.

//Fun i Drago napotkaliście 5 wargów.

5x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Warg

Nawaar:
Bestia oberwała wyjąc boleśnie i wtedy zauważyła orka, który stał w osłupieniu. Silvaster trzymając miecz w rękach czekał. Behemot już nie, tylko wyskoczył do przodu na jakieś 15 metrów, że aż przy lądowaniu zatrzęsła się ziemia. Teraz zaczął robić swoją akcję, czyli wykonać szarżę. Bestia osiadła na czterech łapach w ogóle nie przejmując się przebitą łapą. Zaczęła się teraz rozpędzać z zamiarem przebicia orka na wylot. Dhampir również zaczął swoją szarżę, ale wybiegł z boku przeciwnika, żeby uciąć mu łapę. Dhampir wbiegł na szalejącą bestię machając mieczem w bok. Stwór zorientował się za późno, gdy jego tylna łapa została odcięta, a on sam się obalił na ziemię lądując tuż, przed orkiem z rogami wbitymi w ziemię. Teraz musiał działać jeszcze szybciej, bo bestia próbowała się podnosić. Silvaster wykorzystał swoją młodzieńczą szybkość, aby nadrobić krótki dystans i zaczął biec na leżącego przeciwnika. Bękart podbiegając znów zamachnął się w bok odcinając tym razem ranna przednią łapę stwora, która już miała dosięgnąć czarnego orka. Kończyna opadła na ziemię drżąc jeszcze, ale Silva nie zakończył jeszcze i ostatnim mocnym wbiciem miecza w czaszkę pozbawił bydlaka życia. Kharim skutecznie przebił się, przez wielgachny i owłosiony łeb bestii dochodząc do mózgu. Bydlak leżał chwilę bez ruchu, ale w końcu wyłożył się jak długi oddając ostatni oddech w swym krwiożerczym życiu.

0x behemot

// Proszę o poprawne ocenienie tych 4 postów. Mam nadzieję, że sprostałem zadaniu jeśli nie cóż życie. ;)

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej