Tereny Valfden > Dział Wypraw
I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież
DarkModders:
- Ja pójde z Melkiorem - powiedział oznajmiając elfa i kapitana Gordiana.
Nawaar:
Dhampir pokiwał głową ze zrozumieniem w kierunku Gordiana. Czterysta metrów to dosyć daleko, ale nie spodziewam się problemów. Pomyślał. - Zrozumiałem. Choć czarnuchu. Ten zwrot mógł mieć podwójne znaczenie, bo zarówno Aragorn jak i Kenshin byli czarni. Jednakże wiadomo było z kim idzie ork, więc ruszył za Silvasterem w kierunku północnym trzymając srebrny bułat w dłoni. Gdy oddalili się kawałek od reszty ekipy dhampir przemówił. - Schowaj ten bułat i wyciągnij łuk. Będziesz mnie osłaniał w razie nie spodziewanego ataku. Tak wiem, że są zdolni odbijać pociski, ale jeżeli zablokuje ich miecze, to będziesz miał okazje je wykończyć z dystansu. Silvaster określił plan i szedł z otwartą przyłbicą rozglądając się dookoła.
Kenshin:
Ork wzruszył ramionami i ruszył za dhampirem. Słowo czarnuch niezbyt mu się spodobało, ale cóż sam zgłosił się na ochotnika do jego drużyny. W takim razie nie chciał narzekać i, tylko mocniej zacisnął rękę na rękojeści bułatu. Wtedy też Silvaster wpadł nawet na dobry pomysł. - Widzę, że pomyślałeś o wszystkim. Dobrze będę, Cię osłaniać chodzący za dnia. Tak określił dhampira, którego promienie słoneczne nie raniły i postąpił według planu. Mianowicie schował bułat do pochwy, a dobył łuk i jedną z żelaznych strzał z kołczanu. Teraz podążał śladami Silvastera, który widział dokładnie w ciemności i mógł pokazywać Kenshinowi gdzie ma strzelać.
Gordian Morii:
- Funeris z Dragosanim... Wy idźcie na zachód, aż pod tamtą ścianę. Musimy znaleźć jakieś przejście pozwalające nam na posunięcie się dalej. Szeklan z Melkiorem. Robicie analogicznie to samo co Silvaster, ale Wy pójdziecie na północ. Pozostali?
Dragosani:
- Zabierz rękę - powiedział niemal natychmiast Drago, gdy tylko Fun do niego podszedł i położył mu dłoń na barku. Co to w ogóle miało być? Potem ruszył we wskazanym kierunku, aby zbadać teren. Ciemność nie stanowiła najmniej przeszkody. Niestety Funeris nie miał takiej przewagi, więc Drago tylko czekał aż jego kompan się o coś potknie. W sumie to byłoby całkiem zabawnie. Uśmiechął się wrednie. No, ale nie był to czas na durne rozmyślania, trzeba było sprawdzić teren.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej