Tereny Valfden > Dział Wypraw

I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież

<< < (47/104) > >>

Funeris Venatio:
Jakaś powalona taktyka niektórych z jego nowo poznanych towarzyszy jakimś cudem sprawiła, że nie zginęli w pierwszej sekundzie natarcia. Nie miał zamiaru rozwodzić się nad tym, ale podzielał na pewno zdanie Aragorna, który mówił coś o zasranych komandosach. Na początku tylko obserwował, jak Silvaster wbija się klinem w grupę dwudziestu wampirów, która powinna go rozszarpać w kilka sekund. Podobnie jak Dragosani wzbił się w powietrze. On był jednak znacznie większym punktem na nocnym niebie niż mały nietoperz, który mógł być na siłę wzięty za jednego z komratów tych wygłodniałych i krwiożerczych bestii, które zastali na brzegu. Będąc już w pełnej zbroi, wyciągnął Nelthariona i musnął lekko wargami jego brzeszczot. Odbił się jedynie z prawej nogi, którą opierał wcześniej na beczce i wzbił się w powietrze. Rozpostarł szeroko śnieżnobiałe skrzydła, które złapały nocny wiatr wiejący ze strony morza. Chłód owiał mu twarz, gdy mijał linię brzegową. Wzbił się wyżej i wyżej, robiąc koło od prawej strony. Zawisnął na moment w powietrzu, rozejrzał się po polu walki i runął w dół pod kątem jakichś trzydziestu stopni. Złożył odpowiednio skrzydła, by nadać sobie wystarczającą prędkość, zmrużył oczy, by skoncentrować się na celu i po prostu wpadł na wampira, który biegł na jednego z jego towarzyszy. Wąpierz wytrącony z równowagi runął jak długi kilka metrów dalej, zaskoczony atakiem, którego po prostu nie widział. Funeris również na moment stracił równowagę, ale zaraz wyrównał poziom i zaczerpnął z łaski Zartata drzemiącej w głębinach jego duszy. Magiczna energia wzmacniana dodatkowo miłością jego ukochanego boga przepływała przez wszystkie komórki jego ciała. Poeta w jednej krótkiej chwili zebrał ją najpierw do swojego serca, a później pchnął w stronę prawej dłoni, w której dzierżył miecz. Pędząc wybrukowaną drogą razem z krwią, wyprzedzając ją na każdym zakręcie, boża łaska minęła obojczyk, zeszła w dół poprzez biceps i zakręcając w łokciu znalazła się w dłoni. Niemalże można było dostrzec jej emanację, gdy anioł robił zamach swoim czarnym jak najczarniejsza noc ostrzem. Zataczając obszerne koło, przy strzyknięciu nierozgrzanego stawu, miecz poszybował po łuku w stronę przeciwnika. Cała łaska Zartata przelała się w ten jeden kawałek metalu, który teraz przecinał powietrze niby ciepły nóż, który ktoś zatapia w świeżo ubitym maśle. Klinga zrobiła jeden pełen obrót i natarła na nieświadomego niczego i nadal nieco zdezorientowanego wampira. Krwiopijca nie poczuł nawet, jak czarna ruda przeszywa jego kręgosłup, wchodzi w szyję i rozpoławia czaszkę dokładnie na dwie równe i idealnie identyczne części. Teraz można zobaczyć co ów wąpierz ma w prawej, a co w lewej półkuli niedziałającego już mózgu. W magiczny sposób ostrze zaczęło zakręcać i wracało już do ręki jego właściciela. Funeris zamortyzował uderzenie rękojeści w jego dłoń cofając ją minimalnie, gdy przyjmował broń z powrotem. Jakiś pozostały przy życiu wampir kłusujący tej nocy nad brzegiem morza przebiegał właśnie obok i po prostu zaatakował Poetę, jakby był barankiem, który samowolnie przyszedł na rzeź. Funeris Venatio błyskawicznie obrócił się w jego stronę, zbił atak wysłużonej klingi na prawo i sam ruszył w fincie. Był mistrzem walki mieczem, jednak akurat w tym przypadku głodny wampir nie zachowywał się jak na pojedynku. Zero było w nim finezji, którą mógłby popisywać się przed swoimi nauczycielami, czy młodymi damami, które mdlały na widok jego diablo przystojnej twarzy i lekkiego zarostu. Rąbnął więc na odlew z prawej, chcąc ciąć poziomo i trafić w miejsce, gdzie szyja anioła łączy się z jego głową. Wojownik Zartata schylił się błyskawicznie, złożył całkowicie skrzydła i wybił się z prawej nogi do przodu. Chciał uderzyć opancerzonym barkiem w korpus wąpierza, lecz ten szybko uniknął ciosu i ciął z góry wykręcając się w piruecie. Funeris wykorzystał swoje skrzydła, zachował równowagę i odpowiednio ustawił miecz, zbijając atak prosto w mokry nadmorski piasek. Zimny powiew powietrza otrzeźwił dwójkę wojowników, jednak to było nic w porównaniu z tym, co trawiło organizm krwiopijcy. Potrzebował on usilnie krwi, której w ciele anioła była dobrych kilka litrów. Natarł więc znowu, ale tym razem to on natrafił na pustkę, gdyż Poeta wywinął się w uniku, zaatakował z dexteru i przełamał obronę wąpierza. Zranił go najpierw w lewe ramię, w którym ten nie dzierżył tej nocy żadnej broni. Po chwili jednak wykonał następny atak, który wampir zablokował w ostatniej dosłownie chwili. Poziome cięcie odchodzące nieco od ciała weszło jednak w cel, przecinając prawy bok kłusownika, którego nie imał się czas. Ale imało się ostrze. Ostrze, które kolejny raz ruszyło do natarcia, przedzierając się przez naprawdę zabójczo skuteczne bloki. Zraniony i rozdrażniony nie wybronił jednak wszystkiego. Kilka sekund później z poziomu mokrego piasku wampir obserwował jeszcze jak jego pozbawione głowy ciało chwieje się pośród pobojowiska i upada wreszcie w głuchym plusku. A potem była już tylko wieczna ciemność i ukojenie od głodu krwi, którego nie dane mu będzie zaznać już nigdy więcej.

Gordian Morii:

--- Cytat: Aragorn Tacticus w 29 Listopad 2014, 20:39:23 ---Aragorn stał i paczył. Ziewnął i dobył srebrnej kosy którą nosił na plecach pewnie chwytając rękojeść. Natarły nań 2 wampiry, gdyby nie gruba zbroja miałby mały problem. Jeden z wampirów skoczył na niego trafiając na ostrze którym to dracon wziął zamach na skoczka. Ostrze przeszło od lewego barku po prawy bok rozcinając dzikusa "na skos". Czarny wykorzystał impet ostrza i uderzył na następnego nieumarłego chcącego uderzyć go z boku. Ten również został rozpołowiony.

8x wampir kłusownik

--- Koniec cytatu ---

Pierdu, pierdu :P Wampiry uderzyły w Dracona z taką siłą, że ten padł na plecy.

5x wampir kłusownik


--- Cytat: Szeklan z Tihios w 29 Listopad 2014, 20:58:26 ---Jaszczur przystąpił do kolejnego ataku. Wampir sparował cios mieczem odpychając topóar Szeklana wyprowadzając pchnięcie natrafiając na tarcze jaszczura. Wymęczony walką oraz chłód nie działały na jaszczura dobrze. Wampir zdobył przewage wymierzając coraz to bardziej perfekcyjne ciosy. Jaszczur nie był dłużny. Podciął nogi wampira ogonem powalając go na ziemie. Kiedy wampir wstawał jaszczur wbił topóar w głowe wampira wykańczając go

3x wampirów kłusowników.

--- Koniec cytatu ---

Wampir był jednak na tyle sprytny, że zdołał wywinąć szybkiego kozła w tył i topór jaszczura nic mu nie zrobił, gdyż przeszył pustkę.

6x wampir kłusownik

Nawaar:
Dhampir nie miał czasu, bo została zaledwie garstka przeciwników. Silva wybrał sobie jednego za cel, aby być świadomym, że szybko go zabije wyciągnął miecz z czarnej rudy. Dwuręczne ostrze było gotowe do ataku tak samo, jak jego przeciwnik. Silvaster biegł, jak szalony na przeciwnika, który dobył już miecza i sztyletu. Tymi broniami próbował zabić dhampira. Niestety nie wyszło, po jego myśli bo zdążył jedynie zablokować atak, kiedy dhampir zaatakował z góry przecinając oba ostrza na pół tak samo jak, jego czaszkę. Uwidoczniony mózg mógł zaprezentować się w pełnej krasie wszystkim będącym na wybrzeżu. Wampir padł na ziemię brocząc we własnej krwi oraz ciągle trzymając dwa przecięte na pół ostrza.


5x wampirów kłusowników

DarkModders:
- Szlak by cie trafił - powiedział kiedy wampir wykonał koziołka w tył a topór wbił sie w ziemie. Wampir zdąrzył wstać z ziemi po czym kopnął w głowe jaszczura powalając go. Zaszumiało mu troche w głowie jednak gorzej mu nid raz szumiało w głowie po wódce. Wampir poszdeszdł bliżej by wymierzyć ostatni cios jedank wtedy jaszczur zaparł sie dłońmi o ziemi wykonując mocnego kopa prosto w nogi wamipra odpychając go na dogodną odległość. Wtedy to wstał i szybko przystąił do ataku. Wamipr zaczął sie mylić jednak wtedy jaszczur kolejny raz powalił go na ziemie. Odbiegł na odległość 5 metrów chowając tarcze i topór a dobywając swojej niezastąpionej runy. Kiedy wampir wstał i ruszył w strone jaszczura ten wypowiedział inkantacje.
- Heshar! - strumień ognia popłynął w strone wampira zajmując jego opancerzenie spalając doszczętnie.

4x wampirów kłusowników

Hagmar:
- To było zamierzone! - skomentował leżąc.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej