Tereny Valfden > Dział Wypraw

I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież

<< < (5/104) > >>

Progan:
Niezrozumienie misji Progana przez członków wyprawy, rzecz jasna, dla Progana nie było wiadome. Jednakże wszak nie chodziło tutaj o wypełnienie woli bogów lecz zwykłej prostej kalkulacji. Nie my wampiry, to wampiry nas. Plaga dzikich wampirów była zagrożeniem, z którego każdy zdawał sobie sprawę, jednakże nikt się tym nie zajął. Zajął się tym Progan. Czemu? zapytałby ktoś z pospołu. Bo Progan, który został mianowany Archontem miał opiekować się prostym ludem. Ludem, który nie umie walczyć ani władać mocami żywiołów. Ludem, który patrzył na Progana z niepokojem o jutro. Jutro, które mogło nadejść za rok, dwa, albo za miesiąc. Sprawa dzikich wampirów, które nie miały w sobie żadnego honoru, musiała zostać rozwiązana. To proste. Jeśli coś zagraża ludziom, ich życiu, zdrowiu czy spokojowi, trzeba było przedsięwziąć środki zapobiegawcze. Progan był realistą. Domyślał się, że żaden z bogów nie zejdzie na ziemie tylko po to, by odwalić za ludzi czarną robotę. Jednakże nie zmieniało to faktu, że bogowie mogli z lubością przyglądać się staraniom całej kompanii i wspierać ich. Dlatego to Progan miast leżeć w świątyni i wznosić modły o pogrom wampirów, sam taki pogrom zorganizował. Jednakże ludzką rzeczą jest narzekanie. Nawet na nazwę i klimatyczną otoczkę organizowanego przez głównego kapłana Valfden pogromu.

Gunses:
Gunses nie dziwił się na nazwę misji. Organizowana była ona przez osobę duchowną. Dziwiłby się, gdyby prowadzona była pod sztandarem "Na pohybel skurwysynom: chuj w dupę i kotwica w plecy wampirom". Domyślał się, że dla większości dość płytko myślącego społeczeństwa taka nazwa sprawiła by im uciechę. Cieszył się jednakże, że wyprawa idzie pod sztandarem krucjaty. Było to poważne.

Dragosani:
Poważne może i było. Jednak narzekanie na rozmyślania co niektórych (które nie nastąpiło, wszak duchowny nie czytał w myślach) byłoby hipokryzją. Wszak nie wszyscy byli osobami religijnymi, więc z dnia na dzień nie zmienią swoich przekonań, tylko po to, aby przypodobać się komuś, kto potrafiłby czytać ich myśli. Niektórzy uczestniczyli w tej wyprawie dla obrony ludu przed wampirami, inni z pobudek religijnych, inni dla pieniędzy, a jeszcze inni aby powspominać dawne czasy. Każdy był inny i miał prawo do tego, aby wyrażać wątpliwości co do słuszności akurat takiej formy wyprawy. I nie musiał być przez to osobą płytko myślącą. Oczywiście takie rozmyślania nikomu nawet nie przyszły do głowy. Wszak nikt nikomu nie czytał w myślach. Grupa docierała powoli do portu, więc zapewne już za kilka chwil wszyscy wejdą na pokład statku. I popłyną w dal. I to nawet siną, taką szarawą lekko. Wszak pora roku do zbyt kolorowych i wesołych nie należała.

Nawaar:
Dhampir jak, już wcześniej wspominał obrządki religijne go nie interesowały. Wszyscy bogowie, którzy go wyklęli także. Nie widział modlić się do kogoś, czegoś, którzy odwrócili się do niego plecami, tylko dlatego że taki się urodził. Nikt wówczas nie mógł wiedzieć, co sobie myślał podczas nabożeństwa. Silvaster poszedł tam, tylko i wyłącznie dlatego, żeby dowiedzieć się jaki jest plan i, kto ma nimi dowodzić na lądzie. Inne natomiast sprawy go nie interesowały, no poza wybicie stada popieprzonych wampirów, które już dawno zagrażały życiu ludzi na pobliskich ich terenach. Do archonta nic nie miał, ale Gunses wydawał mu się za miętki w postępowaniu, bo już dawno mu dhampir mówił, żeby je wybić nim fala zejdzie z gór. ÂŻałował teraz, że nie rozmawiał z Proganem. Niby człowiek, a ma większe jaja od władcy wampirów. Ten świat zadziwiał go, co raz bardziej.

Progan:
Progan dotarł do okrętu. Wszedł i przywitał się z marynarzami. Znał ich, bowiem spędzili na deskach pokładu nie jeden rejs. Polecił pomocnikom złożenie uzyskanych mikstur do skrzyni, po czym podziękował im za pracę. Odwrócił się i oparł się dłońmi o barierkę. Ludność zmniejszyła się. Progan nie widział ani Gunsesa ani innych, którzy przed nim stali w sanktuarium. Chwilę zastanawiał się czemu ich nie ma, zrozumiał, kiedy musiał przysłonić dłonią oczy przed światłem słońca w celu rozejrzenia się.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej