Tereny Valfden > Dział Wypraw
I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież
Dragosani:
- Możliwe. Nie znam się na pieczeniu - odparł również pół żartem Drago. Tak jakby pieczenie ciast miało dużo wspólnego z używaniem mąki jako materiału palnego. Chociaż w sumie trochę miało. Ale wampir naprawdę nie znał się na pieczeniu! Obserwował Funerisa, który latał sobie wokół wraku, ciekaw czy anioł zobaczy coś ciekawego. Gdy ten wylądował, wampir potarł brodę w zamyśleniu.
Nawaar:
Zwiad Funerisa nie przyniósł oczekiwanego rezultatu w efekcie damhpir pochował broń do pochew, a zajął się żaglami dla zabicia czasu. Nie zeszło mu to raptem zbyt długo, żeby część żagli schować. Wystarczyło bowiem odwiązać kilka lin, a nie które zawiązać. Od to cała filozofia na temat zrzucania, bądź rozciągania żagli. Statek zacznie zmniejszył swą prędkość, co dało spokojne pole manewru w omijaniu podpalonego okrętu. Także nawet mogli bezpiecznie pod płynąc, żeby towarzysze mogli spojrzeć na to swoimi oczyma, bez konieczności robienia sobie skrzydeł i latania nad wrakiem. Teraz zwrócił się do towarzyszy, którzy gadali o pieczeniu i rzucił swój własny pomysł. - Może, to był statek widmo?. Marynarze różne rzeczy opowiadają w porcie, a może to jedynie efekt przechlania rumem. Jednak muszę przyznać, że to dość ciekawy przypadek. Wtrącił dhampir.
Hagmar:
- A może smok co? - powiedział pojawiając się na pokładzie.
Funeris Venatio:
- No niby czemu nie?
Gordian Morii:
Okręt powoli zapadał się w morskie głębiny a żeglujący na łowcy "krzyżowcy" stali i patrzyli jakby im ktoś za to zapłacił.
- Smok? - zagadnął Gordian. - A po cholerę smok miałby atakować taką krypę? I gdzie zniknął? Raczej zauważylibyśmy takiego bydlaka, który hasa sobie po niebie, a i trupy by się znalazły, a Funeris nie zauważył nikogo. No cóż... - zawahał się.
- Wracamy na kurs, wybrzeże już niedaleko.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej