Tereny Valfden > Dział Wypraw

I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież

<< < (33/104) > >>

Gordian Morii:
Okręt porzucił słodkie wody Amertodonu ginącego teraz w morskich otchłaniach Zatoki Hael. Kolejna wachta weszła na pokład celem zamiany tych, którzy służyli na statku przez najcieplejszą część dnia, a ciepło trzeba było szanować, bo Hemis zbliżała się nieubłaganie. Co prawda w tej części świata nie musieli póki co narzekać na temperaturę czego przejawem była ciągnąca się wzdłuż prawej burty dżungla pełna życia, krzyków leśnych stworów i dzikich plemion, których tak wiele pozostawało ciągle niepoznanych.
Ktoś uderzył w gong. Minęła kolejna godzina spokojnego rejsu.
- Pełne żagle, 7 stopni w lewo, łapcie bryzę i szukajcie Zarkoru, on gdzieś tutaj płynie. - odezwał się kapitan, który w tym momencie pojawił się na pokładzie, by tradycyjnie przyjąć kolejną wartę i zwyczajnie sprawdzić to co dzieje się na głównym deku.
Chwilę później coś zakołysało okrętem, a łowca ruszył jakby z większym animuszem.
- Jest. Mówiłem, że tu gdzieś będzie. - rzekł gdy fregata wpłynęła na szybsze wody ciepłego prądu morskiego, opływającego zachodnie wybrzeże wyspy. - Opłyniemy Dun Wan od południa, miniemy Zatokę Perłową, by nie tracić prędkości i wyjdziemy głębiej w morze, żeby złapać Prąd ÂŚwitu, a potem... a potem zbliżymy się do Atusel. - wydał polecenie anielicy stojącej przy sterniku. Po czym ruszył na dziób okrętu przyglądając się wielkiemu błękitowi.
W tym momencie jeden z marynarzy siedzący na zwojach lin wyjął jakąś dziwną strunową lutnię i zaintonował jedną z szant, którą bardzo szybko podłapała reszta załogi.
//www.youtube.com/watch?v=1OCzLf2V-5M

Nawaar:
Dhampir zamyślony w głębi przypomniał sobie te chwile, które wstrząsnęły jego życiem. W tym właśnie momencie, coś wyrwało go z rozważań nad sobą. Tym słowem było jego imię, a zostało ono wypowiedziane przez wścibskiego rycerza. - Mówiłeś coś?. Zapytał od tak, jakby ktoś wyrwał go ze snu. - Ach tak. Pytałeś o szczegóły, ale przykro mi nie ufam Ci jeszcze na tyle, żeby opowiadać każdy szczególik mojego życia. Nie jestem tak wylewny, jak większość tutaj. Zaczął również lekko ruszać nogą wczuwając się w rytm muzyki.

Funeris Venatio:
Ufać na tyle, by mówić o pochodzeniu? Dziwny system wartości wyznawał ten Silvaster.
- Interesujący system wartości, dhampirze - odparł, nie przejawiając zbytniej przyjaźni, chociaż chłodem bynajmniej też nie trącił.

Nawaar:
- System wartości?. Nie zrozumiem twojego toku myślenia człowieku. Wyjaśnij, co miałeś na myśli?. Dhampir poczuł ten dziwny ton, ale żeby od razu się przyjaźnić, po wypowiedzianych kilku zdaniach. Na przyjaźń czasami się pracuje latami, a nie tak wzięte sobie nie wiadomo skąd.

Funeris Venatio:
- Wszyscy pochodzimy z kontynentu, który znajduje się za morzem. Krain jest tam kilka, różne zamieszkują go stwory i ludy, wszelakiej maści. Nigdy jednak nie spotkałem się z tym, żeby ktoś wstydził się swojego pochodzenia. Każdy mówi o nim z dumą, a ty robisz z tego sprawę tak poufną, że chciałbyś zdradzić ją tylko najbliższym przyjaciołom. Nie zrozum mnie źle, nie mam nic takiego na myśli, ale wydało mi się to zaiste interesujące.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej