Tereny Valfden > Dział Wypraw
I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież
Nikolaj:
Za cycki pomyślał. Za cycki zawsze było fajnie wypić. Cycki były wszakże fajne. Ale przy damach nie wypadało takich toastów wznosić.
- Za nas. Za to, że trzymamy się mimo tych wszystkich złych rzeczy, które dotykają nasza rasę.
Dragosani:
Dragosani w międzyczasie wstał i udał się do kajuty. Też nieco zgłodniał, a tam miał krew. Wziął więc flakony, wsunął je na miejsce, s którym zazwyczaj je nosił i wrócił na pokład. Wtedy zauważył, że reszta Nieśmiertelnych przygotowuje się do toastu. No coś... Nie można przez cały czas się izolować od pobratymców. Podszedł więc do nich, wyciągając jeden z flakonów. Nie chciał znów sępić od Nika. Który w sumie zaproponował całkiem niezły toast. Drago jednak by nie był sobą, gdyby czegoś nie dodał.
- I za wolność. - Była to wszak duża część dekretu, jak i samej natury ich rasy, nawet jeżeli wielu o tym zapominało. - Oby nikt nam jej nie odebrał.
Gunses:
- Za nas - powtórzył Gunses po Dragosanim, a po nim reszta wampirów.
Dragosani:
No i tak wypili toast z krwi na statku pełnym w miarę niewinnych ludzi i innych istot. Czyli rejs raczej nie zapowiadał się na normalny.
- Malisso, albo mi się wydaje, albo zmieniłaś fryzurę - rzekł Drago, gdy już wszyscy wypili i tak dalej. Tak, żeby przerwać ciszę, mimo że jeszcze nie nadeszła. Aby do niej nie dopuścić. Poza tym naprawdę wydawało mu się, że zmieniła fryzurę.
Gunses:
- Ah tak, czesała mnie sama Alvariel Gand
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej