Tereny Valfden > Dział Wypraw

I Krucjata Archonta II - Zamek Tysiąca Wież

<< < (21/104) > >>

Progan:
Progan rozglądając się zauważył grupę wampirów. Coś mówili. Nie miał pojęcia co, dolatywały do niego strzępki niezrozumiałych słów. Jeden z wampirów uśmiechnął się do niego, Progan odwzajemnił. Nie znał go, ale cieszył się, że kimkolwiek jest i z jakichkolwiek przyczyn tutaj przybył, to jest z nimi i wyrusza na północ.

Gunses:
- Ar icet'hes ker'eelvaa vaa noarset'zycet'hes gear'edazlearcet'her - powiedział Gunses i uśmiechnął się upiornie.

Nikolaj:
Progan odwzajemnił uśmiech co w ogóle nie zdziwiło Wampira. Wszakże nieśmiertelny wykonywał spore zlecenie na strzały i łuki dla Konkordatu. Nie dane było im jednak porozmawiać dłużej, niż rozmawia się przez próg. Każdy miał swoje obowiązki do wypełnienia.
- Oi daz'etivaaoi marm flearset'zkerel - wyciągnął butelkę z krwią. Wzrokiem spytał się czy jest ktoś chętny. Nadciągajace starcia na pewno dadzą się im we znaki. Nikolaj pożywiał się więc regularnie i obficie. Nie było miejsca na słabości.

Dragosani:
A Drago nie mógł sobie znaleźć nic do roboty. Już płynęli, całkiem spokojnie, a podstawowe czynności na statku wykonywali inni. Kilka osób z załogi Gordiana. Tak więc wampir się nudził. Zastanawiał się nawet, czy nie polecieć sobie w postaci nietoperza na ląd i nie znaleźć sobie jakiegoś zabawnego zajęcia, jednak zrezygnował. Później mogłoby być ciężko dogonić statek. Tak więc uznał, że po prostu posiedzi sobie na pokładzie. Usiadł więc na jakiejś tam beczce i zakładając recenzje za głowę zaczął obserwować gwiazdy. To go zawsze relaksowało, chociaż niedawno skończyło się zupełnie inaczej, niż zazwyczaj. Obserwowanie gwiazd rzadko kiedy prowadzi do unikania meteorytu i badania starożytnych ruin. Uśmiechął się na wspomnienie tamtej przygody. Będzie musiał tam wrócić, gdy tylko znajdzie kilka odpowiedzi. Jednym uchem słuchał rozmowy innych wampirów. Nie, żeby podsłuchiwał. Po prostu ciężko było ich nie słyszeć, gdy się ma wyostrzone zmysły. Nie przytaczał się jednak do rozmowy, mimo iż siedział względnie niedaleko. Po prostu sobie siedział i patrzył na gwiazdy.

Gunses:
- Jar - zawołała radośnie Yasmin.
- My teselzet - dodała magiczna, wojownik i karczmarz.
- I my - powiedziała ni to we wspólnym ni to w starowampirycznym Setmre - Zetar cetoi vaaypijelmy?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej