Tereny Valfden > Dział Wypraw
Idziemy po swoje!
Nawaar:
Ten oczekiwany moment nadszedł i dwie jednostki zbliżyły się, aby przekonać się, która jest silniejsza. Bum zostały odpalone działa kule latały wszędzie. Dhampir miał szczęście, że stojąc tuż, przy maszcie nie oberwał niczym. Teraz trzymał dłonie na uszach, by ściszyć nieco hałas, który otępiał jego zmysł słuchu. Silva jakoś nigdy nie przepadał za wystrzałami armatnimi. Nawet głosy kamratów ledwo docierały do jego uszu, które wciąż były jeszcze przysłonięte. Jednak z tego całego rozgardiaszu usłyszał, żeby szykować się do abordażu to w tym czasie spoważniał i wyciągnął srebrny miecz i wcześniejszą załadowaną już kuszę. Teraz chciał zaspokoić swój głód krwi i żądzy śmierci.
Thoran:
Huk wystrzałów i latające wokół nas pociski spowodowały, że adrenalina zaczęła buzować w moim ciele. Walka na lądzie to jednak zupełnie co innego niż stracie na kiboczącym się na wszystkie strony okręcie. Zupełnie inne procedury, zależności, czynności itd. Jednak sens pozostaje w dalszym ciągu ten sam. Upuścić krew przeciwnika nie tracąc przy tym za dużo swojej własnej i towarzyszy. Jako, że nie dotarłem na czas do armat to też zakwalifikowałem swoją skromną osobę do oddziału piechoty, która pewnie za chwilę zajmie się wyżej opisaną czynnością, czyli upuszczaniem krwi. Według instrukcji kapitana powinienem dorwać dla siebie jedną z kotwiczek, więc tak też uczyniłem. Jak się tego używa ? Cholera wie. Cóż trzeba więc będzie wzorować się na innych obecnych, zaprawionych w morskich bojach kamratach.
Melkior Tacticus:
//Wrogowie: 15x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Pirat
1x http://marantwiki.tawerna-gothic.pl/index.php/Kapitan_pirat%C3%B3w
//Oba okręty zetknęły się burtami.
- Czas się zabawić. Powiedział i z naładowaną za w czasu kuszą wychylił się zza masztu i strzelił. Pocisk wszedł w pirata jak ciepły nóż w masło kładąc go na deski. Elf zaczął ładować kuszę.
29x bełt
Gordian Morii:
//: Zjebałeś. Miał być jeszcze jeden strzał. :(
- Atakować!
TheMo:
Czekał z pochodnią. Jak wszyscy na pokładzie działowym. Na statku zrobiło się nagle cicho, nawet wiatr przestał uderzać w żagle a kadłub cicho przecinał wodę. Wszyscy czekali na jedno słowo. I w końcu padło. Kilkukrotnie, choć nie trzeba było go powtarzać. Pochodnie dotknęły lontów a Themo ponownie się wyłączył. Słyszał tylko syczenie spalanego sznurka, który znikał w ciężkiej, metalowej lufie. Z letargu wyrwały go huki. Podał pochodnię stojącemu obok marynarzowi i wybiegł na górny pokład, by przyłączyć się do abordażu. Gdy tylko ujrzał światło nad jego głową przeleciała wroga kula.
O mały włos.
Miał ruszać dalej, gdy ktoś zabiegł mu drogę. Chwilę potem sam oberwał pociskiem prosto w ramię. Upadł na ziemię i zaczął krzyczeć.
-O kurwa, wstawaj chłopie!
Themo pomógł wstać rannemu marynarzowi, któremu kula armatnia oderwała całą rękę. Zaprowadził go ponownie na dolny pokład i sam się wrócił. Strzały już ustały a statki były już złączone burtami. Wyjął swój miecz i ruszył atakować piratów.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej