Tereny Valfden > Dział Wypraw
Idziemy po swoje!
Nawaar:
- Nie będę gorszy od jakiegoś elfa!. Wrzasnął dhampir kończąc ładować kuszę wychylając się na kilka sekund za burtę. Silva starał wybrać się najsłabszego z całej załogi i o dziwo był taki jeden, który kuśtykał na jedną nogę a drugą zastąpiła mu proteza. Dhampir nie chciał, aby dziadek się męczył nie wiadomo ile, więc wymierzył w niego i wystrzelił. ÂŻelazny pocisk przebił powietrze trafiając już zmęczonego żeglarza w klatkę piersiową. Ostrze pocisku sięgnęło płuc, co dało powolny efekt duszenia się żeglarza. Ten zrobił jeszcze kilka kroków wzdłuż burty i padł na ryja odbijając się do desek. - Trzeci!. W tym samym czasie padł kapitan okrętu. Wiadome było, że to wygrali. Teraz jednak znów ładował kuszę.
Pozostaje : 25 bełtów
9x pirat
TheMo:
Dobiegł do burt i silnie się wybił, by po chwili znaleźć się w środku wrogiej grupki na wrogim okręcie. W nowej, cięższej zbroi trudniej mu było się poruszać, nie był wprawiony. W obu dłoniach dzierżył swój miecz. Chroniony przyjacielskim deszczem bełtów rozpoczął taniec. Biegł na jednego, brodatego pirata, który dostał bełtem i położył się na deskach. Odsłonił w ten sposób nieco młodszego Tamten myślał, że jego kolega załatwi sprawę, więc nie miał czasu na przygotowanie się do obrony. Szybko uderzył z góry atakującego go bękarta. Ostrze zatrzymało się na naramienniku jedynie lekko go rysując.
-Zajebista zbroja nie?
Powiedział nie wiedzieć czemu. Puścił jedną ręką miecz i sięgnął nim po sztylet i wbił go w klatkę piersiowa pirata i pociągnął do góry niszcząc mu żebra.
Jeden z wrogów próbował go zajść od tyłu i poderżnąć gardło. Głupiec, tak podkradać się w środku walki. Themo odwrócił się i zablokował spontaniczny atak pirata. Pirackie sztylety opierały się srebru i stali, które dzierżył wojownik. Zaczął się przybliżać jednocześnie siłując się z wrogiem. Stanęli tak blisko, że czuli swój oddech. Bękart odchylił głowę do tyłu i uderzył z całej siły w czoło oponenta. Stalowy hełm chwilowo ogłuszył pirata, który rozluźnił uścisk. Themo nie wiele się zastanawiał, gdyż nadciągali kolejni. Jedną ręką zablokował atak kolejnego przeciwnika a drugą, która trzymał sztylet ugodził w szyję tego, którego przed chwilą jebnął z główki.
Adrenalina robiła swoje. Dawał taki mocny napór na miecz, że wróg musiał zrezygnować z ataku i odskoczyć. Nim pozbierał się do kontry Themo był przy nim na długość ostrza. Osłaniany przez strzelców z jego własnej kompanii wbił swój miecz w brzuch pirata. Skrócił dystans zagłębiając broń w obcym ciele. Gwałtownie szarpnął mieczem w lewo wyjmując go i przy okazji dał ujrzeć organom wroga światło słoneczne. Potem stanął pod ścianą i oczekiwał kolejnych przeciwników, którzy nie padną od bełtów a od jego miecza.
6x pirat
Melkior Tacticus:
- Hahaha! Patrzaj Silva. Powiedział i strzelił w jedynego czarnoskórego członka wrażej załogi który pędził na Thema. Pocisk rozerwał tętnice udową nieszczęśnika który zwalił się na pokład uderzając łbem o deski pokładu który coraz bardziej pokrywał się krią zabitych.
5x pirat
ammo 27
Nawaar:
- Idę tam!. Powiedział zostawiając już kuszę w spokoju. Zobaczył jak Themo zrobił skok w swojej zbroi, to czemu niby potomek wampira nie mógłby tego zrobić. Silva wziął krótki rozpęd i przeskoczył na wrogą jednostkę aby się lepiej zabawić. W locie wyjął miecz i sztylet i rozpoczął zabawę. Jeden z piratów podszedł do niego machając swym mieczem próbując trafić go w głowę. Silva niedługo myśląc zablokował atak swą srebrną klingą, a sam sztylet wbił mu w gardło haratając je. Krwi było, co nie miara że nawet sam dhampir ją oberwał. Teraz stał tak i czekał na następnego przeciwnika. Wyglądał teraz jak bóg, a krew była jego ambrozją. Długo jednak nie mógł napawać się tym widokiem, gdyż następny z wypierdków ruszył na niego. Miał tym razem w rękach sztylet, którym zaczął namiętnie wymachiwać. Silva cofał się raz, za razem w celu uniknięcia ostrza w końcu nie wytrzymał i zblokował atak mieczem, a swoim kolanem uderzył go w brzuch. Siła wampira była tutaj nieoceniona, bo mężczyznę aż cofnęło i dhampirowi nie pozostało nic innego jak dobić śmiałka. Najpierw uderzył w jego dłoń trzymającą sztylet. Ta odpadła wijąc się jeszcze, a chłop zawył. Aktem łaski szybkim uderzeniem z góry na dół trafił go w głowę przecinając ją prawie na pół. Resztki mózgu znalazły się na jego mieczu i ubraniu, a sam atak spowodował śmierć śmiałka. I zdążył jeszcze wykrzyknąć liczbę w stronę pewnego elfa. - Pięciu!.
3x pirat
Melkior Tacticus:
- I chuj, świąt nie będzie. - zaklął sobie pod nosem i zaczął nucić najstarszą krasnoludzką pieśń świata, wychylił się i strzelił ponownie. ÂŚwisło i żelazny pocisk znalazł się prosto w czaszce pirata.
ammo 26
2x pirat
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej