Tereny Valfden > Dział Wypraw
Echa Przeszłości II - "Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza"
Kenshin:
Ork rozejrzał się dookoła i rozpoznając miejscowość, oraz jej zwyczaje. Najbardziej zapadła mu pamięć bójka w karczmie i sama arena, gdzie walczył w imię nauki strzelania. Wtedy jeszcze nie miał zamiaru przystąpić do konkordatu, bo wtedy jeszcze nie powstał. Teraz jednak postanowił wytłumaczyć Proganowi klimat tego miejsca. - Proganie. Zaczął. - To jedna z najbardziej niebezpiecznych wsi, czy tam miasteczek na naszej wyspie. Tak mu się przynajmniej wydawało. - Tutaj za nic, można dostać po gębie a nawet zostać zabitym. Za głównym budynkiem jest arena, gdzie ludzie i zwierzęta ze sobą walczą dla pieniędzy, i innych przyjemności. Sama zarządczyni to twarda i wredna kobieta. Stara się trzymać to miasto w ryzach i lepiej jej nie podskakiwać. Powiedział, jak on widzi to miejsce i oczywiście, niektóre fragmenty mogły się pokrywać z opinią innych lub nie.
Gunses:
//: Którą mamy godzinę?
Gunses obserwował osadę. W porównaniu z opanowaną przez dzikie wampiry Ostoją i Fortem Numenoru była to sielankowa miejscowość.
//: Zapomniałem o czymś co miałem zrobić Archontem, teraz nim jestem więc będzie 'huzia na józia'! :D
Progan:
Progan chciał już zapytać czy to bezpieczne, ale w porównaniu z atakiem sześciu krwiożerczych wampirów, taka wioska nie mogłaby stać na przeszkodzie... filarom Valfden? Czyżby legendy mówiły o Aragornie? - pomyślał Progan. Nie wiedział bowiem, że i Gunses Cadacus tutaj jest oraz Gordian Morii, syn Devristusa Morii a rodzina z Wielkim Mistrzem Gildii Magów.
- Nie rozdzielajmy się - zaproponował zanim ktoś zaproponuje podział na mniejsze grupy, a zawsze taki się proponuje, po czym wszyscy umierają.
Kenshin:
- I ja jestem tego samego zdania, co Progan. Choć czuł, że i tak wszyscy zignorują jego słowa.
Hagmar:
- Zarządza tu moja narzeczona. Jedyna osoba potrafiąca zapanować nad bandą najemników i niezbyt trzeźwych myśliwych. Tak czy inaczej, zatrzymamy się u niej a nie w tutejszej karczmie którą łatwo z oborą pomylić. Dracon podprowadził kompanie pod "najładniejszy" i największy dom w w osadzie. Zsiadł z konia i oddał wodze służbie. - Zapraszam na salony. Powiedział i otworzył drzwi kluczem. Weszli do sporej izby, dość elegancko urządzonej, w kominku wesoło trzaskał ogień.
//Jest 1 w nocy.
//Gordiu - 20 grzywien
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej