Tereny Valfden > Dział Wypraw
Na drodze ku zrozumieniu - Saet
Progan:
//: 15 metrów
Coś jednak się nie wyjść z krzaków. Patrzyło na Ciebie, szczerzyło się, warczało.
- No... wrrrr... czemu za mną idziesz.... wrrr?
Saet:
Wilkołak. Przemknęło mu przez głowę. To jedyne określenie pasujące według elfa do zwierzęcia, którego potężny łeb wychylający się zza krzaków zaczął właśnie gadać. Do tej pory powątpiewał w legendy mówiące o ich istnieniu, chociaż oczywiście mógł to być tylko przerośnięty i nazbyt wygadany czarny basior. W te drugą opcję jakoś nie chciało się jednak Saetowi wierzyć. Opuścił odrobinę łuk, tylko po to by dać chwilę wytchnienia mięśniom. W ciągu sekundy mógł go unieść, ponownie dociągnąć cięciwę do granic możliwości i wypuścić śmiercionośny grot. Miał nadzieję, że wilkoludź zdaje sobie z tego sprawę. Najpewniej tylko dlatego podjął z łucznikiem rozmowę.
-Szukałem wilka, którego spotkałeś niedaleko wodopoju, jakieś dwa kilometry stąd. Jego ślad urwał się nieopodal jeziora... Znalazłem za to twój.
Progan:
Wilkołak zapewne był prawie dwa razy większy i pięć razy cięższy od elfa. Ale to nie zmieniało niczego.
- Wrrr... Noo... Przybiegł do mnie... Ale już wrócił... A terrrrraz wybacz... Spodziewam się gościa na kolacji.... - powiedział dał susa tak szybkiego, że kiedy upadł na ziemi nie zdążyłeś nawet przekręcić głowy. Odbijał się to od skały, to od drzewa, mylił, zwodził. Uciekał.
I uciekł. Pobiegł w sobie tylko znanym kierunku. Straciłeś go z oczu zanim zdążyłeś wymierzyć.
Saet:
Kieł wrócił? To było znaczyło, że wilkołak go nie rozszarpał, co właściwie było logiczne, bo podobno wilki i pół-wilki dogadują się wcale nie najgorzej. Teraz jednak czarna bestia przepadła i nie było możliwości by dopytać ją o szczegóły spotkania, ani o cokolwiek innego. Nie było też sensu stać dalej w miejscu. Zostawił Złotowłosą samą, a przecież trochę go już nie było. Szybko schował strzałę do kołczanu i z łukiem w garści pospiesznie ruszył z powrotem w stronę wodopoju i dalej w kierunku starego dębu. Szczęśliwie miał dobrą pamięć i nie najgorszą orientację w terenie, to też odnalezieni drogi, którą przybył nie sprawiło mu wiele problemów. Idąc szybkim krokiem, który zmieniał się w trucht kiedy tylko teren na to pozwalał, powinien niedługo odnaleźć dziewczynę. Zakładając oczywiście, że dalej czeka ona tam gdzie się rozstali i że Saet nie wpadnie na coś po drodze. Nie z każdym mieszkańcem lasu można się dogadać podobnie jak z poznanym przed chwilą wilkoludziem.
Progan:
Dotarłeś pod drzewo. Dziewczyny jednak nie było. Widziałeś jednak ślady łap zwykłego wilka. Domyśliłeś się, że wilczek wrócił do swojej pani i wspólnie wyruszyli do babci. ÂŚciemniało się. Zbliżała się pora kolacji...
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej