Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu

<< < (37/45) > >>

Dragosani:
Widząc, że kości w magiczny sposób się pojawiły (i na dodatek same chodziły), wampir nie wlatywał do sali z basenem. Po co narażać się na otwartą walkę z taką zgrają? Zamiast tego wylądował i zatrzymał się przed kratą. Wyciągnął pistolet i podszedł do niej. Chciał zobaczyć jak nieumarli zareagują. Czy rzucą się od razu na niego, mimo iż był oddzielony kratą.

Funeris Venatio:
Nie zwracali na niego uwagi.

Dragosani:
Drago uśmiechnął się lekko. I tak krzywo. Jak pewien cwany przemytnik, co miał gadającego, wielkiego psa. Wampir uniósł pistolet i wymierzył przez metalowe pręty w najbliższy dracoński szkielet, który kręcił się bezładnie niedaleko krat. Wymierzył w punkt, w który powinna trafić kula - w czaszkę szkieletu. I pociągnął za spust. Huk wystrzału rozległ się po korytarzach, zaś kula trzasnęła w głowę nieumarłego, rozbijając ją na dziesiątki kawałków. Drago odszedł od krat, w razie jakby ożywieńcy teraz zareagowali. I naładował broń. Nie oddawał jednak jeszcze kolejnego strzału, na razie badał sytuację.
ÂŻelazny nabój:
61 - 1 = 60

10x Szkielet Dracona, 19x Szkielet bez broni, rozmieszczeni po równo w kwadratowej sali o boku 50 metrów.

Funeris Venatio:
Zareagowały najbliższe dwa szkielety dracońskie i cztery humanoidalne. Podeszły szybko do kraty, chcąc ją przejść. Reszta zachowywała się tak, jakby nic się nie stało.

Dragosani:
Humanoidalne szkielety nie stanowiły wielkiego zagrożenia, więc wampir na razie się nimi nie przejmował. Dracońskie na pewno stanowiły większe zagrożenie. Drago odsunął się od krat. Tak o kilka metrów, aby nie zostać podrapanym, czy podpieczonym podmuchem ognia. Stał teraz tak za zakrętem w lewo i mógł wyglądać zza rogu. Zanim kraty wypadną pod naporem nieumarłych miał świetną okazję, do uszczuplenia ich szeregów. Wycelował ponownie, znów celując w czaszkę dracońskiego szkieletu. Po krótkim przymierzeniu, wystrzelił. Kula oczywiście trafiła i czaszka dracona pękła, pozbawiając go energii potrzebnej do poruszania się. Drago przeładował broń i ponownie wycelował, w drugiego dracona. Znów pociągnął za spust. I tym razem trafił w czaszkę nieumarłego, co zakończyło pośmiertne istnienie ożywieńca. Takie systematyczne wystrzeliwanie nieumarłych mogło potrwać, ale cóż. Tylko głupiec rzucałby się w wir walki, mając tak dobrą możliwość pousuwania części sił wroga z bezpiecznej pozycji. Szczególnie, że i tak krata mogła puścić pod naporem umarłych rąk.
ÂŻelazny nabój:
60 - 2 = 58

8x Szkielet Dracona, 19x Szkielet bez broni, rozmieszczeni po równo w kwadratowej sali o boku 50 metrów.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej