Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu

<< < (35/45) > >>

Dragosani:
ÂŚwiadomość, że woń krwi jest znajoma była jak krasnoludzki świder wwiercający się w umysł wampira. Skądś znał ten zapach, ale nie wiedział skąd! Koszmar. Słysząc odgłosy zatrzymał się na chwilę i nasłuchiwał. Ktoś walczył. Jakiś mag z czymś dużym. Postanowił to sprawdzić, bo cóż innego mógł zrobić? W sumie mógł się wycofać, ale nie o to tu chodziło. Dlatego podszedł do zakrętu korytarza i wyjrzał dyskretnie zza rogu do sali. Chciał najpierw zbadać sytuacje, bez szczególnego ujawniania się. Może wcale nie będzie chciał pomóc walczącym?

Funeris Venatio:
Ujrzał interesującą scenę. Poważnie ranny mag walczył z takim samym demonem, co Dragosani poprzednio. Demon miał przetopione skrzydła i całkowicie zniszczoną lewą rękę, z której w tej chwili wyrastał kilkunastocentymetrowy kikut. Czarodziej trzymał się za lewą rękę, z której sączyła się krew. Cała jego bura szata poplamiona była jego własną krwią. Na posadzce pod jedyną parą drzwi leżały zwłoki następnego demona. Ów mag spojrzał w lewo, patrząc w oczy wampirowi.
- Ty tutaj... - W jego głosie dało się usłyszeć niezmierne zdziwienie. W następnej chwili London Price zniknął w błysku teleportacji, a demon w milczeniu regenerował ranę na torsie. Przy pasie tegoż demona zwisał pewien mały czarny obiekt świecący blado w kolorze zielonym.



//1x [Demon, bez skrzydeł i lewej ręki. Prawa dłoń przemieniona w ostrze. Za 5 sekund zregeneruje głęboką ranę na klatce piersiowej. 17 metrów przed Tobą.

Dragosani:
Gdy Drago dostrzegł kto walczy z demonem, rozpoznał go od razu. To był taki impuls. Po prostu wiedział. Widok maga w połączeniu z pamięcią zapachu, który wampir czuł kiedyś tam w kryjówce Londona i teraz we krwi, szybko połączyły się w zrozumienie faktu. Miał przed sobą swojego tajemniczego nemezis, który uparł się, że pozbawi Draga życia. Teraz sam wyglądał jakby miał stracić życie. Wampir już sięgał po pistolet, aby zakończyć to tu i teraz, gdy Price zniknął, pozostawiając go z demonem. Typowe. Demon spojrzał na wampira i ryknął. Jego rany regenerowały się, lecz to nie umniejszało dzikiej wściekłości. Nie czekając, aż jego rana się wyleczy, rzucił się na wampira. Ten musiał działać błyskawicznie. Niemal instynktownie pobrał moc z Krwawego Kryształu.
- Aresh iaash! - wrzasnął, wyciągając dłoń w stronę demona. Teraz już wiedział, że zaklęcie Paraliżu jest doskonałe przeciwko takim przeciwnikom. Bydle jednak biegło i pomimo straty władzy w kończynach nadal miało pęd. Wampir cofnął się do korytarza którym przyszedł i po uderzeniu serca usłyszał głośny huk, gdy ciało demona wywaliło się i zatrzymało na ścianie. Było to nawet zabawne. Drago wyrwał szybko bułat z pochwy i wyskoczył zza rogu, aby dobić demona. Nie wiedział ile ma czasu, Paraliż mógł działać krócej na demona, niż na inne istoty. Doskoczył do prawej nogi demona i uciął ją dwoma potężnymi cięciami bułatu. Teraz, w razie gdyby potwór się szybciej podniósł z upadku, miałby bardzo ograniczona mobilność. Co było dobre. Następnie wampir skoczył ku karku bestii. Nie czekając uderzył ostrzem bułatu prosto w szyję potwora. Uderzył mocno. Konstrukcja bułatu sprawiła, że wystarczyło przeciągnąć nim po ranie, aby ta jeszcze się pogłębiła. Jednak paskudny łeb wciąż się trzymał. Wampir uderzył raz jeszcze i głowa odpadłą od ciała demona. To chyba byłoby na tyle. Szybko rozejrzał się po pomieszczeniu, aby sprawdzić, czy nie napotka kogoś jeszcze, po czym zabrał się do ograbienia ciała demona z tego przedmiotu, który miał przy pasie.

Funeris Venatio:
Nazwa: Zielony lustrzany klucz
Opis: Idealnie wypolerowany klucz wykonany z czarnej rudy. W kształcie podłużnego ostrosłupa, długi na 11 centymetrów. Blisko wierzchołka posiada wgłębienia, które emanują bladą poświatą koloru zielonego.

Poza tymi dwoma trupami, resztkami krwi Londona i zniszczonymi drzwiami naprzeciwko wejścia w sali nie było nic.

Dragosani:
Dragosani schował klucz gdzieś tak i podszedł do plam krwi Londona i kucnął przy niej. Chciał sprawdzić, czy jeszcze nie wyschła. Co w sumie nie powinno się zdarzyć, skoro jej właściciel był tutaj ledwie kilka chwil temu. Wampir chciał umoczyć palce w niej, spróbować jej. Może udałoby mu się coś z niej wyczytać?

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej