Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu

<< < (30/45) > >>

Funeris Venatio:
Jedyne, co ujrzał, to wybielone kości i ognisty podmuch, który leciał w jego kierunku.



//4x Szkielet dracona
Dobija powoli północ, jesteś tutaj już ze 4 godziny.

Dragosani:
Dragosani nie był zaskoczony. Wszak Aura Inteligencji ostrzegła go przed zagrożeniem. Jak taki brzęczyk, co brzęczy. Z tym, że nie brzęczała, a po prostu tykała jego świadomość. Jak stara baba, co tak dyskretnie próbuje zwrócić uwagę, aby jej miejsca ustąpić. Z tym, że Aura nie śmierdziała jakimś środkiem na mole. Tak więc Drago nie był zaskoczony, widząc ożywione szkielety draconów. Ogień także specjalnie go nie zdziwił. Nie wytworzył jednak Zwierciadła ochrony, a odskoczył przed podmuchem. Stał w progu drzwi, więc wystarczo schronić się za nim, co stanowiło całkiem niezłą ochronę. Ogień ogarnął miejsce w którym przed chwilą stał wampir i po chwili zniknął. Teraz należało przejść do akcji. Słysząc kroki szkieletów Drago wystrzelił biegiem przed siebie i w kilku susach znalazł się w korytarzu, który prowadził do tej sali. W takim korytarzu ciężej będzie draconom go otoczyć. Będąc już w korytarzu odwrócił się błyskawicznie. Słyszał i widział zbliżającego się pierwszego dracona. Pozostałe były tuż za nim. Ten pierwszy doskoczył do niego, próbując wbić ku skrzydło w pierś. Drago uchylił się przed tym ciosem i sam ciął właśnie w to skrzydło, odcinając kolec. Niemal w samej chwili musiał odskoczyć przed pazurami szkieletu, które już poszły w ruch. Po tym jak wampir uniknął podrapania, dracon doskoczył do niego, chcąc go ugryźć. Drago wyciągnął przed siebie demoniczną rękę i to na niej zatrzymały się żeby nieumarłego. Wampir szybko wykorzystał okazję i uderzył ostrzem bułatu w odsłoniętą szyję potwora. Głowa odpadła.od reszty ciała, kości posypały się na ziemię. I w tym momencie Drago zobaczył jak kolejny dracon, który znajdował się za tym ubitym, szykuje się do zionięcia ogniem. Drago szybko wyciągnął przed siebie demoniczną dłoń i wytworzył w niej Zwierciadło. Ogień uderzył w nie w szalonej furii żywiołu, jednak rozproszył się i nie wyrządził wampirowi krzywdy. Dracony tłoczyły się w korytarzu. Ten, który zionął ogniem skoczył szybko ku Dragowi. Wampir cofnął się o kilka kroków. Smoczy potomek z chrzęstem kości zaatakował Draga, wymachując łapkami. Ten znów wykonał unik poprzez cofnięcie się i przeszedł do kontrataku. Ciął w jedną z łap dracona, pozbawiając go jej. Po tym musiał uchylić się przed pchnięciem kolca na skrzydle, którego zaraz po tym pozbawił dracona szybkim ciosem bułatu. Za plecami paskudy już widział kolejne, musiał więc działać szybko. Odtrącił demoniczną ręką cios łapy dracona i błyskawicznie ciął bułatem w jego szyję. Ostrze przeszło pod szczęka, która już szykowała się do ugryzienia i oddzieło głowę od reszty ciała. Kości upadły na ziemię, a wampir odskoczył znów w tył. Tak na kilka metrów, aby pozostałe dracony musiały podejść.
2x Szkielet dracona

Funeris Venatio:
No i podchodziły. Pierwszy oczywiście zaatakował podmuchem, ten drugi stał za nim i czekał, aż będzie mógł przejść.

Dragosani:
I podchodziły. Do Draga, ale nie Dragowi, ha! Wampir ponownie musiał obronić się przed ogniem. A nie ma nic lepszego na ochronę przed ogniem,niż woda. Taki mocny i szeroki strumień wody. Z tym, że Dragowi takich był chwilowo brak, więc pozostało Zwierciadło. Wampir wyciągnął przed siebie rękę i wytworzył w niej tę barierę ochronną. Podmuch ognia uderzył w jej magiczna taflę i rozbił się na niej, tracąc całą moc. Gdy płomienie zniknęły, tak samo jak Zwierciadło, Drago ruszył do ataku. Skoczył ku draconowi i zaraz po tym manewrze musiał uchylić się przed pchnięciem ostrego skrzydła. Oczywiście wykorzystał tę okazję do pozbawienia szkieletu tego kolca. Już miał pewne doświadczenie z tym. Dracon zaatakował szponami, więc Drago odskoczył dwa kroki w tył. Ciał jeszcze w jedną z łap szkieletu, lecz średnio to wyszło, gdyż nieumarły cofnął rękę. Wampir jedynie ją drasnął. Drago nie rozpraszał się jednak, tylko atakował dalej. ciał ponownie, znów w łapę potwora i tym razem ją odciął. Następnie musiał obronić się przed ugryzieniem szkieletu. Zrobił to demoniczną ręką. Zablokował przy jej użyciu szczęki ożywieńca i uderzył mocno klingą bułatu w kark bestii. Odciął w ten sposób głowę dracona i kości opadły nieszkodliwie na ziemię. Wampir wtedy odskoczył błyskawicznie, aby oddalić się od ostatniego dracona. Pokonał w ten sposób tak kilka metrów w tył. I wtedy dracon zionął ogniem. Antares nie miał za bardzo czasu, aby ponownie rzucić zaklęcie Zwierciadła, a i nieco sił magiczno-demonicznych brakowało. Dlatego padł na ziemię, tuż po tym, jak ogień wystrzelił z pyska potwora. Podmuch przeleciał nad nim. Drago już nie wstawał, tylko puścił bułat i wyszarpał szybko z kabury pistolet. Unosząc się lekko wymierzył w czaszkę szkieletu i wystrzelił. Huk rozległ się z opuszczonych korytarzach, zaś kula trzasnęła z ogromną prędkością w czaszkę nieumarłego rozbijając ją na setki kawałków. Ostatni szkielet padł na ziemię. Wampir wstał i ponownie załadował pistolet, aby był gotów do strzału. Schował go do kabury i podniósł bułat. Teraz trzeba było sprawdzić czy niszczenie szkieletów opłaciło się. Ruszył więc do sali, którą otworzył. To była to po prawej od wejścia.

Funeris Venatio:
Salka była niestety całkowicie wyczyszczona z rzeczy, które mogłyby mieć jakąkolwiek wartość dla Dragosaniego. Smutek wielki ogarnął serca wszystkich, którzy oglądali tę scenę z boku. A jako że z boku nie było nikogo... to nikogo smutek nie ogarnął. Proste i logiczne.

//Odliczaj pociski, Draguś.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej