Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu
Funeris Venatio:
Koście, ku zaskoczeniu wszystkich... nie było.
Dragosani:
Dragosani z początku nawet nie zauważył, że kości nie było. Czuł, że coś jest nie tak, taki niesprecyzowany brak czegoś. Ciężko było stwierdzić co jest tego przyczyną, mimo iż wampir miał basen pod nosem. Nie dosłownie, rzecz jasna. W końcu jednak spostrzegł w czym problem. Nie było kości! To mogło oznaczać dwie rzeczy. Właściwie to trzy, ale ta trzecia była raczej wątpliwa. Po pierwsze ktoś mógł te kości usunąć, gdy wampir badał inne części ruin. Z tym, że to mogłoby zająć sporo czasu. Kości mogły też same sobie wyjść. Z tym, że gdzie się teraz chowały? Wampir wyciągnął pistolet, aby w razie czego szybko ustrzelić ewentualnego napastnika. Rozejrzał się. Spojrzał też do samego basenu. Wszak chciał sprawdzić czy kości, których teraz nie było, nic nie kryjąc pod sobą.
Funeris Venatio:
Na posadzce czarnym kolorem wymalowane były te oto symbole. Czyżby piedestał w komnacie z demonami otwierał jakieś tajemne przejście skryte w tym basenie? Dragosani nie zbadał jeszcze wszystkiego, co do tej pory odkrył. Miał przed sobą zakręt w lewo przy drugiej z krat w tej sali. Do tego odpuścił sobie na razie komnatę im. mnóstwa drzwi. A brakowało mu właśnie dwóch kluczy...
Dragosani:
Drago oczywiście doskonale pamiętał o tym, co sobie odpuścił. Szczególnie o komnacie z wieloma drzwiami. To nie tak, ze wyleciało mu to z głowy w natłoku innych odkryć. Przecież taka myśl jest w ogóle niedorzeczna. Prowadzący narrator zapewne nawet nie sugerował tego, prawda? Dlatego też wampir miał zamiar wrócić się tam, bo dlaczego nie? W tej chwili jednak spojrzał z góry na znaki w basenie.
- Zus? Nie... - Próbował przeczytać tak sam do siebie. Oczywiście próby spełzły na niczym, gdyż symbole tak naprawdę literami nie były. A przynajmniej nie wszystkie. Drago schował pistolet do kabury. Uznał, że jednak warto się przyjrzeć bliżej drzwiom, które pozostawił na razie zamknięte. Tak więc po raz kolejny zamienił się w nietoperza i przelatując przez kraty, poleciał do okrągłej komnaty z drzwiami. Do komnaty im. mnóstwa drzwi.
Funeris Venatio:
Narrator nie przypominał, tylko podsumował z czysto kronikarskiego obowiązku. Niech se Drago nie myśli...
A komnata? No nie zmieniła się przez te... pół godziny.
--- Cytuj ---Drago po chwili dotarł do okrągłej komnatki z mnóstwem drzwi. Okrągła komnatka im. mnóstwa drzwi. Owe drzwi poustawiane były na obwodzie, wszystkie były zamknięte i również pokryte warstwą pajęczyn i kurzu. Tutaj naprawdę już od dawna nikt nie zaglądał.
--- Koniec cytatu ---
Było ich dokładnie siedem. Jedna para na wprost, reszta poustawiana wokół aż do wejścia, w którym stał Drago. Nie było żadnych linii z piór.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej