Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu
Funeris Venatio:
Klucze ukryłem po całej dolnej części pałacu, ostatni biorę ze sobą. Artefakt powinien być bezpieczny. Niech Piątka ma mnie w opiece, muszę się przedrzeć między liniami ich ataku. Młode rasy podniosły łeb ostatni raz i już nic nie będzie takie samo, jak poprzednio.
~Nozdormu.
Mniej więcej tak to brzmiało, gdyby przełożyć to na współczesny język.
Dragosani:
Dragosani przeczytał tekst na zwoju. Jego autorem musiał być dracon. Pierwszą poszlaką ku temu był język, w którym został on napisany. Drugą wzmianka o młodszych rasach, podnoszeniu przez nie łba i liniach ataku. Oczywiste nawiązanie do Wielkiej Wojny sprzed trzydziestu tysięcy lat. Czyli te ruiny były naprawdę stare. Wampir zwrócił też uwagę na imię autora tekstu. Nozdormu. Brzmiało ono średnio dracońsko. Ale też i Dragosani jest raczej nietypowym wampirzym imieniem. Oczywiście samo imię autora nic innego wampirowi nie mówiło. Z tekstu jednak uzyskał ciekawe informacje. Po pierwsze o tym, co jest tutaj ukryte. Jakiś artefakt. Mógłby okazać się przydatny na wojnie, skoro draconi tak postarali się, aby go ukryć. Z tym, że najpierw należało znaleźć wszystkie klucze, z którym jeden był nie wiadomo gdzie. Inny mógł kryć się gdzieś w ruinach. Jeden zaś Drago już znalazł. Wampir zwinął pergamin i wzunął go gdzieś tam za pasek, po czym przemienił się w nietoperza i wyleciał z wnęki. Chciał wylądować zaraz przed sarkofagiem, który stał przed wnęką.
Funeris Venatio:
No i wylądował.
Dragosani:
No i się przemienił. W starą, dobrą formę wampira. Podszedł sobie na środek sali, ot tak, bez większego powodu. Pogmerał w sakiewce, z której wydobył pierzasty pierścień. Przyjrzał mu się ponownie, pokręcił nim trochę w palcach. Zastanawiał się, czy to aby na pewno dobry pomysł. Tajemnicze pierścienie znajdywane w starożytnych ruinach nie musiały wcale być takie zwyczajne. Kto wie, czy pradawni draconi nie upchali do tego maleństwa więcej magii, niż było w całej siedzibie Mrocznego Paktu? Mógł też, oczywiście, byś to zwyczajny kawałek metalu o dość fantazyjnej formie. Jednak wampir nie przekona się, jeśli nie sprawdzi, a jedynym dostępnym "obiektem" do doświadczeń tutaj był on sam. Dlatego założył pierścień. Na palec wskazujący demonicznej ręki. Tak, w razie jakby cholerstwo miało w zwyczaju spalać ręce tym, którzy go zakładają.
Funeris Venatio:
Przebiegły Drago przewidział niespodzianki. Gdyby założył go na drugą rękę, straciłby palec. A tak tylko obserwował, jak pióra stają się czerwone od gorąca, by po minucie wrócić do normalnego koloru i temperatury.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej