Tereny Valfden > Dział Wypraw

Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu

<< < (25/45) > >>

Dragosani:
Tak więc wampir otworzył skrzynię. I, jak na skrzynię tych rozmiarów, znalazł w niej stosunkowo niewiele. Dwa pierścienie, jeden złoty, drugi pierzasty. Nie zrobiony, rzecz jasna, z piór, lecz tak stylizowany. Jego związek z symbolami piór w kompleksie ruin był aż nadto oczywisty. Pierścień z drogocennym kamieniem niemal natychmiast zniknął w sakiewce Draga. Taki odruch osoby, która spędziła niemały fragment swojego życia poszukując szeroko rozumianych "przygód". Drugi pierścień wampir najpierw dokładnie obejrzał. Coś mu mówiło, że ciekawie byłoby go założyć. Co nie znaczy, że byłoby to bezpieczne. Dlatego najpierw schował go do sakiewki i przemienił się w nietoperza, aby wylecieć z wnęki za sarkofagiem. Od razu poleciał do drugiej z kolei. Uznał, że skoro już jest w tej formie, to może tam zajrzeć. Najpierw zbada wszystkie wnęki, a później pokombinuje z przedmiotami, które tam znajdzie.

Funeris Venatio:
Ogólnie rzecz ujmując, to na sześć wnęk i sześć kufrów, tylko dwa mogły zostać otworzone. Ten na prawo od wejścia i ten zaraz na lewo, obydwa były "czerwone". Dwa następne, każdy obok jednego czerwonego, były przyozdobione symbolami, które na piedestale na środku mieniły się na żółto. Dwie ostatnie skrzynie, te obok siebie, miały symbole, które wcześniej Drago poznał pod zielonym kolorem. Wszystkie one były zamknięte, kolor nawet się nie uaktywnił.

Dragosani:
W sumie taka sytuacja była całkiem logiczna, więc wampir nie powinien być specjalnie zaskoczony. Nie zamierzał próbować swoich sił z wytrychami (taki zamek na pewno nie był "prosty"), ani z siłowym otwieraniem. Jeszcze by uszkodził to, co mogło kryć się wewnątrz. A kto wie co to było? Może wysoce niestabilna substancja wybuchowa? Tak więc skierował swój lot ku wnęce w której znajdował się drugi "czerwony" kufer. Tam też powrócił do formy wampirzej i wyciągając klucz zza pasa, spróbował otworzyć skrzynię.

Funeris Venatio:
Stary zapisany pergamin. Ząb czasu nie nadgryzł go ani trochę. Językiem był dracoński.

Dragosani:
Wampir ucieszył się niezmiernie. Pergamin oznaczał informacje. Jakieś na pewno. Albo historię i przeznaczenie tego miejsca, albo przepis na zupę grzybową. Albo cokolwiek innego. Każda informacja mogła być użyteczna. No, prawie każda. Drago rozwinął więc perganim i zabrał się do czytania. Posługiwał się biegle nowożyną formą dracońskiego w mowie i piśmie, więc nie powinien mieć problemów ze zrozumieniem tekstu.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej