Tereny Valfden > Dział Wypraw
Pomyliłeś niebo z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu
Funeris Venatio:
Gdy tylko Drago przekroczył próg i postąpił dwa kroki wokół piedestału, demon błyskawicznie wyskoczył zza lodowej osłony i runął do przodu z rogami wystawionymi do ataku. Wampir raczej nie miał okazji znowu schować się do korytarza. Ułamek sekundy dzielił go od przebicia.
Dragosani:
I też nie zamierzał cofać się do korytarza. Nie miał w sumie po co. Znaczy, może i miał, ale coś mu mówiło, że wtedy demon znów się schowa. Menda jedna. Widząc atak paskudy wampir ponownie wykonał unik. Oczywiście nie do korytarza. Po prostu w bok, odskoczył na kilka kroków. ÂŻeby nie zbliżać się do demona, wycelował w jego stronę świecącą lapkę i znów posłał z niej wiązkę piorunów.
Funeris Venatio:
I wtedy właśnie skur... demon umarł. Na śmierć.
Dragosani:
Drago opuścił dłoń. Ten drugi demon był naprawdę uparty. Do czasu, ale jednak. Z drugiej strony sam wampir trochę się z nim bawił, zamiast po prostu go zabić. Ale i tak gadzina uparta była! Drago spojrzał na pierś, tam gdzie jeszcze przed chwilą miał cały rządek filolek z krwią. Teraz po dwóch pozostały tylko plamy i kawałki szkła gdzieś tam na podłodze. Syknął jakieś przekleństwo. Taka dobra krew! To wymagało pewnej drobnej zemsty. Pomijając oczywiście samą śmierć demonów. Drago wyciągnął swój niezawodny nożyk do pozoskieania trofeów i podszedł do pierwszego z ciął, czyli drugiego zabitego demona. Zaczął nacinać jego skórę głowy wokół rogów. Pozbył się części tkanki i wbijając nożyk u nasady rogu, podważył go. Po kilku próbach róg wypadł. To samo wampir uczynił z drugim rogiem. Wziął oba rogi i podszedł do drugiego demona, któremu także zrobił te średnio przyjemną operację. Gdy zdobył rogi, schował nożyk, oraz same trofea gdzieś tam za pas.
//Pozyskuję cztery rogi gargulego demona.
Funeris Venatio:
Rogi wyszły bez problemów. Dragosani został więc sam w pomieszczeniu, lecz doskonale wiedział, że... tak naprawdę sam nie jest. Aura Inteligencji pozostawała niewzruszona, gdyż nikt nie atakował Bestii, nikt nie zamierzał się na jej życie. Dziwne i niepokojące uczucie.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej