Tereny Valfden > Dział Wypraw
Schodami do nieba #1
Zariel:
Artefakt rozbłysnął oślepiając Patty, gdy anielica ponownie mogła spoglądać na świat zdała sobie sprawę, że nie znajduje się już w Niebiańskiej Przystani. Patty znalazła się w zniszczonej sali tronowej Króla. ÂŚciany były popękane, cześć sklepienia została oderwana zasypując gruzem wystawną salę. Na królewskim tronie zasiadał brodaty mężczyzna o kruczoczarnych włosach, u jego stóp leżały zwłoki odziane w płytową zbroje. Anielica nie mogła dojrzeć twarzy martwego nieszczęśnika.
Patty:
Kilka krótkich chwil zajęło mi dojście do siebie i zrozumienie całej sytuacji, choć pojęcie jej w całości mogło mnie chwilowo przerastać. Rozejrzałam się, po czym podeszłam bliżej zwłok, starając się dostrzec twarz. Spojrzałam też na siedzącego na tronie brodacza, zastanawiając się, czy go znam.
Zariel:
W zwłokach rozpoznałaś osobę Króla Isentora. Nie byłaś jednak do końca pewna kim jest osoba zasiadająca na tronie. Z wyglądu przypominała Ci znanego z opowieści Meaneba.
Patty:
Czemu Zartat wybiera zawsze najgorsze możliwe scenariusze? Westchnęłam cicho i pochyliłam się nad ciałem, upewniając się, czy nie żyje. Potem podeszłam bliżej Meaneba, patrząc na niego. Nie byłam pewna, czy mnie widzi, a przy tym ciekawiło mnie, jak rozwinie się sytuacja.
Zariel:
Meaneb wstał z tronu, wtedy Patty zauważyła, że dzierży berło Zewoli umocowane przy kosturze. Uderzył kijem o ziemię wywołując potężny wybuch, który zmiótł sale tronową wraz z częścią zamku. Patty przebudziła się na posadzce w świątyni, gdzie spoczywał artefakt Zartata. Była okryta anielskimi skrzydłami, niczym kokonem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej