Tereny Valfden > Dział Wypraw

W poszukiwaniu zaginionego słowa

<< < (19/46) > >>

Lucas Paladin:
- Prowadź zatem. - Lucas wiedział, że nie mógł sobie pozwolić na to, żeby iść pierwszy. Odsłoniłby się bez problemu i byłby wrażliwy na ogłuszające ataki od tyłu. Broń trzymał nadal przy sobie, choć jej nie wyciągał, liczył, że i bez tego powinien sobie poradzić.

Funeris Venatio:
Ten gadatliwy wskazał swoim trzem towarzyszom, żeby ruszyli na dół. Sam wskazał palcem, że za moment dołączy, tylko zamknie okno na końcu korytarza, bo przeciąg się robi i inni mieszkańcy mogą się przeziębić. Poprosił uprzejmie Lucasa, by dołączył do jego kompanów, którzy właśnie wkraczali na schody.

Lucas Paladin:
Lucas poszedł więc za trzema jegomoścmi na dół, jednocześnie co parę sekund zerkając za swoje plecy, aby ten ostatni go nie zaskoczył. Położył prawą dłoń na miejscu, w którym spoczywał Zwiastun Nocy. Był gotów do walki, przywódca niespodziewanych gości wydawał się paladynowi podejrzany. Być może to sekta Orwella, albo ludzie, którzy wiedzieli coś o zaginionym słowie. Lucas musiał się tego dowiedzieć czym prędzej.

Funeris Venatio:
Lucas nie miał wiele czasu na reakcję. Jeden z jegomości, którzy schodzili ze schodów został na pierwszych stopniach, podczas gdy inni schodzili na dół. Paladyn nie widział go zza zakrętu, słyszał za to dwie postaci schodzące, co mogło mu pozwolić przypuszczać, że wszyscy idą. Jako że do schodów nie było daleko, to Wielki Kanclerz nie zdążył zareagować. Ten z tyłu też niemal od razu zawrócił, wyciągając swój miecz i atakując zakonnika w głowę głowicą owej obroni.  Lucas runął jak długi na posadzce, podtrzymywany przez tego, który został w awangardzie.

..........

Lucas ocknął się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Nie miał na sobie zbroi, nie miał również przy sobie żadnego z elementów uzbrojenia. Siedział na jakimś niewygodnym i rozklekotanym krześle, ręce miał związane z tyłu i przywiązane do jednego ze szczebelków.

Lucas Paladin:
Mocne uderzenie w głowę, brak czasu na reakcję. To musiało się tak skończyć. Zamroczony paladyn stracił przytomność, okcnął się dopiero w jakimś nieznanym mu pomieszczeniu. Rozejrzał się dookoła. Nie czuł swojego pancerza, broni, nic. Do tego miał skrępowane ręce, nie wyglądało to obiecująco. Lucas przeklinał się w duchu za swoją głupotę, doskonale wiedział, że przyszli do niego, trzeba było zareagować inaczej! Ale czasu cofnąć się nie da, więc trzeba było kombinować jak tu się wydostać z nieciekawego położenia. Wpadł na pewien pomysł. Być może uda się zwęglić krępujące go węzły pociskiem esencji. Szybka, koncentracja.
- Izeshar! - po czym telekinetycznie starał się skierować energię na powrozy.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej