Tereny Valfden > Dział Wypraw
W poszukiwaniu zaginionego słowa
Funeris Venatio:
Lucas mijał po drodze kilka pokoi. Oznaczone było kolejno wielkimi czerwonymi cyframi 1, 2, 3, 4 i 5. Lucas otworzył drzwi swoim kluczem i wszedł do środka. Pokój był mały, bez większych wygód, raczej skromny. Podwójne łóżko w kącie, ale nawet wygodne; do tego stół, krzesło, szafa, niewielka komódka, jakiś bazgroł na ścianie i okna wychodzące na morze. Oczywiście też kaganek, miska z wodą, dzban i jakaś ściera.
Lucas Paladin:
Pokój nie przejawiał nic, co mogłoby Lucasa zainteresować. Przypomniał sobie, że jednak na początku karczmarz wspominał o pokoju nr 4. Musiał to sprawdzić. Oczywiście nie na głodnego. Oczekiwał więc, aż jego jedzenie dotrze na miejsce, paladyn się pożywi i będzie mógł dalej kontynuować swoje poszukiwania.
Funeris Venatio:
Wielką michę bigosu i dzban piwa przyniosła jakaś młoda dziewka, niestety średnio urodziwa i raczej pulchna.
- Tatuś kazał przekazać, żeby pan rycerz przez jakąś godzinę nie wychodził - dla swojego własnego dobra. - Po tych słowach obróciła się na pięcie i wyszła z pokoju, zamykając za sobą drzwi.
Lucas Paladin:
Lucas jak to bywało w ogólności w takich sytuacjach oczywiście nie przejął się ostrzeżeniem dziewki. Spokojnie zabrał się do jedzenia. Jak na 50 grzywien jedzenie wyborne nie było, ale nie zamierzał narzekać. Posilenie się przed walką było czymś koniecznym. Pociągnął spory łyk z dzbana, piwo smakowało o wiele lepiej. W ciągu następnych 5 minut miska bigosu była już opróżniona, dzban nie koniecznie, trzeźwy umysł był niezbędny. Lucas ponownie przywdział pancerz, Seregil i Zwiastun były gotowe, podobne jak wielka pawęż. Pod pretekstem wyjścia do wychodka, opuścił pokój i zbliżył się do numeru 4.
Funeris Venatio:
Numer 4 znajdował się, o zgrozo!, zaraz obok numeru 3. Drzwi nie różniły się niczym szczególnym, cyfra tylko była inna. Lucas podszedł więc do pokoju i... i co?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej