Tereny Valfden > Dział Wypraw

W poszukiwaniu zaginionego słowa

<< < (3/46) > >>

Lucas Paladin:
Ach ten czepialski prowadzący. Narratorowi oczywiście chodziło o cwał. Tancerz więc CWAÂŁEM pomknął ku dymowi.

Funeris Venatio:
Mknął więc i mknął i mknął i mknął, aż pomknął. Jak wyłonił się zza pagórka, to ujrzał, że dym pochodził ze sporej wędzarni ustawionej w wiosce. Budynek położony był najdalej od morza; suszono tam oczywiście złowione podczas połowów ryby, które później sprzedawano gdzieś dalej. Poza wędzarnią wokół rozlokowanych było kilka, może kilkanaście sadyb. Drewniane, raczej proste, gdyż inne po prostu nie były potrzebne. Niedaleko Lucasa bawiły się jakieś dzieci, które szybko podbiegły ciekawskie.
- Tarcza. Dlaczego nosisz tarczę na plecach? - Jeden z malców oczywiście sparafrazował tylko klasyk, nie wysilając się w wymyślanie niczego oryginalnego.

Lucas Paladin:
Lucas uśmiechnął się na pytanie chłopca. Dziecięca ciekawość, ta naiwność i brak rozterek zawsze go bawiły. Zeskoczył z konia i odpowiedział:
- Po to, żeby nią chronić takich nicponi jak Ty. - po czym pogłaskał chłopięcą czuprynę. Następnie sięgnął do kieszeni, skąd wydobył 5 grzywien i zapytał dzieci, one bowiem najlepiej wiedzą co się dzieje.
- Co tu się stało, skąd dym? - i wsunął malcowi 5 grzywien do ręki, cicho dodając - To dla was, podzielcie się tym ucziciwie.

2665 - 5 = 2660 grzywien

Funeris Venatio:
- Z wędzarni, panie rycerzu. Z wędzarni! - odpowiedział radosny chłopiec, który po równo podzielił grzywny, bo dzieciaków była akurat piątka. Także wyszło na to, że berbeć potwierdził słowa narratora. Wędzarnie mają to do siebie, że się tam wędzi. A wędzi się często opalając jakimś dymem, by rybie mięso zakonserwować i nadać aromatu. Ach ten nieufny Lucas...

//Wiedźmina pan nie czytał? "- Miecz. Na plecach. Dlaczego masz na plecach miecz?
- Bo wiosło mi ukradli." <facepalm>

Lucas Paladin:
Cóż, nie bylo więc czego tu szukać. Lucas zawrócił Tancerza, uradowany tym, że przynajmniej mógł wspomóc dzieciaki groszem. Wrócił do rozdroża, na którym wcześniej się zatrzymał i skierował konia prosto, dokładnie tam, gdzie poprzednio określano to jako skręt w lewo. Liczył, że tym razem dotrze do Utamin. Czasu było mało, bo artefakt jeśli zaginął, mógł się przemieszczać.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej