Tereny Valfden > Dział Wypraw
W oczekiwaniu na nieuniknione
Patty:
//:Ruszamy, ona jest trochę creepy.
Funeris Venatio:
//A ty nie? Zjawiasz się chuj wie skąd i chuj wie po co...
Mąż był nawet wcześniej, niż dwie godziny. ÂŻona wyszła mu naprzeciw, tłumacząc pokrótce sytuację i wyjaśniając, co się stało. Mąż wydawał się bardzo zdziwiony, ale nie protestował. Przedstawił się jako Andrzej, zaprzęgł wóz i załadował swoje rzeczy na pakę. Niedługo po nim z lasu zaczęli wracać inni. Głównie myśliwi, chociaż był wśród nich i jakiś zielarz. Andrzej strzepnął lejcami i ruszył w stronę traktu do Efehidonu.
- Co Cię sprowadza w te strony?
Patty:
- Nic przyjemnego - westchnęłam - Jeszcze w stolicy dostałam zaproszenie od jakiegoś bogatego, bo ja wiem, mieszczanina? Zaproszenie przyjęłam, wszak dobrze jest czasem napić się wina w dobrym towarzystwie. Jak się okazało, mężczyzna ten okazał się wampirem, który podstępem pozbawił mnie przytomności i wywiózł... tutaj. Obudziłam się Zartat wie gdzie, udało mi się odzyskać swoje rzeczy. No i jestem - zakończyłam krótką opowieść.
Funeris Venatio:
- Trzymali Cię w którymś z pagórków? - zapytał rzeczowo, jednocześnie rozglądając się na boki, czy nikt nie nadciąga. Biały orzeł chwilę wcześniej wylądował na burcie wozu i teraz tylko wyskubywał coś z piór.
Patty:
Zebrałam małą ilość energii magicznej, by w razie czego ratować się telekinezą.
- Tak, to zdaje się był pagórek. Wiesz coś o tym?
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej