Tereny Valfden > Dział Wypraw

Na drodze ku zrozumieniu - Kenshin

<< < (18/40) > >>

Progan:
Sopel lodu uderzył wypaczonego cieniostwora w ciało nad łopatką. Cóż, sopel lodu owszem, był kontrolowany, jednak sam cieniostwór już nie. Sopel wbił się w ciało przeciwnika, nie przyniósł mu jednak śmiertelnych ran. Dystans zmniejszył się do 8 metrów. Cieniostwór splunął na Ciebie kwasem, ten uderzył w nogę momentalnie przeżarł ubranie i zaczął palić skórę.

Kenshin:
Przez moment cieszył się, że zaatakował aby za kilka sekund tego pożałować. Lodowy pocisk ominął głowę trafiając gdzieś w bok bestię, a ta bez pardonu podbiegła i wypluła kwas w stronę orka trafiając go w nogę. Kenshin natychmiast upadł na tyłek pod wypływem bólu. Jego spodnie zostały przeżarte, a skóra piekła niemiłosiernie praktycznie jad wypalał jego skórę, a niedługo mogło to dojść do mięśni i kości. Jednak to nie był koniec działania dziwnego cieniostwora. Kreatura, bo stworzeniem tego nazwać się, po prostu nie dało chciał zaatakować łapą. Kenshin w ostatniej chwili wyciągnął obie ręce do przodu i szybko zebrał moc magiczną, aby w ostatnich sekundach wypowiedzieć inkantację mroźnej zamieci. - Anoshu!. Lodowa fala wystrzeliła z rąk czarnego orka trafiając bestię. Zmutowane zwierzę zostało zamarznięte tuż, przed samym atakiem. W skutek ataku wszystkie organy wewnętrzne razem z krwią zatrzymały się. Zwierzak padł na miejscu robiąc za bryłę lodu na szlaku do wąwozu. Teraz Kenshin miał chwilę na odpoczynek i zajęcie się raną, po wciąż działającym kwasie. Innymi słowy zaczął się drzeć  wniebogłosy.

// Cholera szczegół omal nie pozbawił mnie rączek.

Progan:
//: Jeśli nie chcesz zostać bez rąk, proszę o poprawę posta wyżej i dopisanie wypowiadanej inkantacji zaklęcia. Masz na to 10 minut od chwili opublikowania mojego postu.

Progan:
Bestia padła. A Ty zacząłeś się drzeć, pewnie po to by ściągnąć na siebie kłopoty. Niepostrzeżenie coś wychyliło się zza Twojego boku. Wręcz wyjrzało spod Twojej pachy i nieźle Cię nastraszyło. Pierwsze co rzuciło Ci się w oczy to duży, duuuży nos małej postaci.

Kenshin:
Ork się darł i nie przestawał, do czasu aż coś wyszło z ziemi. Prawie nie narobił w gacie, gdy zobaczył wielki kinol tuż, przy swojej pasze. Tymczasowo zapomniał o bólu, bo adrenalina zaczęła działać. I nie minęła chwila, gdy  Kenshin próbował się czołgać, jak najdalej od tego dziwnego stworzenia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej