- Sami obserwowaliśmy. Nikt się tutaj długo nie kręcił, to uznaliśmy, że nikt go nie pilnuje. A sam magazyn jest pana Horvitza, to taki kupiec.
Po chwili jednak coś go tknęło. Nie wiedział, czy się cieszyć, czy wręcz przeciwnie, ale postanowił uczepić się tej szansy.
- To wy nie jesteście od Manny'ego?
W głowie strażnika od razu zaświtało, że coś jest nie tak. Po pierwsze, głos nie należał zdecydowanie do Mietka. No po prostu różnił się tak diametralnie, że nie można było się pomylić. Po drugie i najważniejsze, przecież nikt w straży miejskiej nie pracował. A zwłaszcza leżąc na swojej koi, w taki poranek, w środku jednego z posterunków. To straż miejska, tutaj pracują tylko kurwy z burdelu obok! Nie czekając więc ani chwili dłużej, poderwał swój miecz, poderwał kilku kumpli, którzy też byli obok, bo przecież było to miejsce spoczynku całej rzeszy strażników. Tak więc wybiegło ich dokładnie sześciu, wszyscy z mieczami wyciągniętymi i gotowymi do ataku.
- Na glebę! Ręce za głowę i nogi szeroko!
//Podejmujesz z nimi walkę, mam przygotować statystyki strażników?