Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gnoić leszczy

<< < (20/54) > >>

Funeris Venatio:
Drago nie słyszał kompletnie nic. Wiedział jednak, że nie jest tutaj sam. Zdawał sobie sprawę, że zaraz za drzwiami czai się ktoś. Nie był pewien liczby, ale na pewno dwóch. Jeden elf, jeden człowiek. Reszta się trochę zlewała ze sobą.


- W takim razie zapraszam do środka, panie...? - zawiesił głos, oczekując przedstawienia się. Chwilkę wcześniej z pomieszczenia obok wyszedł drugi strażnik. Stanął przy pierwszym, zasalutował i przedstawił się.
- Aklor Młodszy, strażnik miejski. Drzwi frontowe do pana domu zostały wyważone, ktoś grzebał panu w szafie i powynosił kilka drobiazgów. Staramy się ustalić co właściwie tutaj się wydarzyło, gdyż dom został zostawiony całkowicie bez opieki. Przejdźmy do salonu.

Evening Antarii:
Wolałam nie wchodzić do cudzego domu (nawet jeśli drzwi były otwarte) bo takie wpraszanie się jest niegrzeczne. Westchnęłam ciężko i zostawiłam "orka właściciela domu" i poszłam do rzeźni, bo drogę już znałam. Wśród tuszy znalazłam tą jedną, pod którą było tajemnicze wejście, wskoczyłam tam, przeszłam kilkadziesiąt metrów podziemnym korytarzem, by w końcu dotrzeć do sali, w której stał Aragorn i Samir... więc Drago poszedł sam szukać zamaskowanego.

Kenshin:
- Kowalski. Przedstawił się ork i wszedł do środka salonu. -Całe szczęście, że mnie w domu nie było. Jeszcze by mi jakąś krzywdę zrobili. Powiedział i ruszył do salonu.

Funeris Venatio:
...


Fakt, stali. Jak słupy soli.


Strażnik przepuścił orka do salonu. Salonu, w którym stał długi stół, kredens, kilka krzeseł i szeroka kanapa w rogu. Do tego kominek i półka z książkami. Teraz stanęli obydwoje w drzwiach wejściowych, uniemożliwiając Kenshinowi ucieczkę. Odezwał się Aklor.
- ÂŚwiadkowie widzieli, jak ten dom opuszczał wcześniej podejrzany jegomość. Był podobno ciemnym orkiem, który trzymał się za bok i krwawił. Pan, jak widzę, jest ranny, krew jeszcze przesiąka przez bandaż. Widać, że wydarzyło się to niedawno. Może mi pan odpowiedzieć na pytanie dlaczego nie wierzę w ani jedno słowo, które padło z pańskich słów, panie Kowalski? - Położył spokojnie dłoń na rękojeści miecza. Tak samo zrobił drugi, który nawet nieco go z pochwy wysunął.

Evening Antarii:
Przeszłam całą długą salę omijając ciała. Nie czekałam na orka, nawet jeśli znowu wpadł w jakieś kłopoty, to nie mogłam o tym wiedzieć. Mogłam się jedynie domyślać... Drzwi w których zniknął poprzednio zamaskowany pozostały otwarte. Weszłam do ciemnego korytarza, ruszając przed siebie. Nie wiem jak długi spacer na mnie czekał. Choć pewnie gdzieś tam na drugim końcu czeka wampir. Tak ze zwykłej zapobiegawczości, chwyciłam sztylet w prawą dłoń i przyspieszyłam kroku.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej