Tereny Valfden > Dział Wypraw

Gnoić leszczy

<< < (48/54) > >>

Funeris Venatio:
Twarz była zdeformowana. Guzy, narośla, blizny. Nienaturalnie wydłużony prawy oczodół, zlewający się prawie z uchem; czoło cofnięte i pełne wyrostków; usta w miarę normalne, przez co mógł się chociaż normalnie porozumiewać. Nosa nie miał, zamiast tego jedną wielką, zarośniętą czymś dziurę. W prawym policzku widniał otwór, który przykrywała nawiśnięta skóra.

//Chciałem znaleźć fotkę, ale po przejrzenie kilku jakoś mi się niedobrze zrobiło i został sam opis...

Dragosani:
- Hm. - W taki sposób wygląd Wasapa skomentował Drago. Ale nie takie rzeczy się widziało. Opuścił dłoń, którą celował przedtem w człowieka. Nie dlatego, że zrobiło mu się żal, czy coś. Po prostu przesłuchanie pod groźbą śmierci raczej by nie przyniosło skutków.
- Słuchaj, ten kto cię wynajął wystawił cię - zaczął od innej strony. - Sam teraz rozumiesz, że nie mogłeś mieć wielkich szans na powodzenie zlecenia. Mówiąc nam kto to jest wrednie mu odpłacisz.
// Tym razem delikatnie i tylko Perswazja :)

Funeris Venatio:
- London Price. Szmaciarz nie powiedział, że jesteś Bestią. "Zwykły wampir", polegnie od razu. Chuja prawda... - Wasap sypnął zaskakująco szybko. Wykazał się również znajomością Paktu. A i jak się okazało, Bractwo też mu nie było obce.
- Wampir ma przyjaciół w Bractwie, wśród rycerzy? Zaskakujące połączenie. - Nadal się bał, ale tak jakby zrozumiał, że i tak pewnie zginie, więc co za problem zacząć dialog? Raczej nigdy nie musiał brudzić sobie rąk zabijaniem, nie musiał stawać twarzą w twarz z celem, gdyż zawsze miał od tego najemnych zbirów. Niestety Ci padli zaskakująco szybko...

Dragosani:
Drago zamyślił się. Nazwisko zleceniodawcy nic mu nie mówiło. Ale też Wasap nie wyglądał, jakby miał kłamać. Był na to zbyt zastraszony.
- London Price. Dość charakterystyczne imię. I nazwisko. - Zamyślił się. - Kto to właściwie jest? Ktoś ważny? - drążył temat. Nie znał Londona, więc chciał się dowiedzieć komu przeszkadza. I w czym.

Funeris Venatio:
- Nie wiem, ale kasy ma jak lodu, skoro wyłożył od razu taką sumę, żebym nie musiał się targować. Wydaje się, że eliminuje wybrane jednostki z wyspy. Wojna się zbliża, może po to? Nie wiem, ja tam jestem apolityczny. Pieniądz moim bogiem i skarbiec ojczyzną. - Wasap mówił coraz bardziej trzeźwo i pewnie. Poczuł, że to może być jakaś szansa, by ocalić skórę. Bo niczego nie cenił wyżej, niż własnego życia. Sądząc po ostatnim zdaniu, to już nawet próbował rozładowania sytuacji:
- Nigdy jego twarzy nie widziałem, on mojej też nie. - Zdobył się na niewyraźny uśmiech, który sprawił, że wyglądał jeszcze szpetniej, o ile istnieje jeszcze jakaś podziałka na skali jego zniekształcenia.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Sitemap 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 
Idź do wersji pełnej