Tereny Valfden > Dział Wypraw
Gnoić leszczy
Dragosani:
I tak szli ciemną nocą przez miasto spowite w mrok. Byłby to całkiem dobry temat dla jakiejś piosenki barda, opowiadającej o spacerze w ciemna noc po mieście. Gdyby nie tylko jeden mały szkopuł. Wynajęty zabójca. To raczej nie wpływa zbyt pozytywnie na odbiór piosenek śpiewanych przez bardów. Pewne dlatego, że takowi zabójcy często wynajmowani właśnie na bardów, gdy jakiś zazdrosny mąż postanowi rozwiązać kłopotliwą sprawę swoich rogów.
Wampir rozglądał się czujnie po ulicy, próbując chociaż zidentyfikować część miasta, w której się znajdowali. Stawiał na dzielnice handlową. W końcu postanowił nieco zwiększyć ich szanse.
- Sprawdzę teren z powietrza - zakomunikował rycerzycy. - Mozę da to jakąś wskazówkę. - Po tych słowach wybił się w skoku w powietrze. Gdy był te dwa metry nad ziemią nagle stało się jakieś coś i wampir zniknął, a na jego miejscu pojawił się mały, trzepoczący skrzydłami nietoperz. Drago w formie nietoperza (jak przystało na szanującego się wampira) poleciał w górę, aby nieco rozejrzeć się po okolicy.
Funeris Venatio:
Wasapa nie było nigdzie widać. Miał w końcu jakieś pół godziny przewagi, więc zdążyłby w tym czasie przebyć spory kawałek miasta i gdzieś się schować. Samego Efehidon raczej nie opuścił, gdyż oczywistym było, że bramy nocą są zamknięte i mocno pilnowane. Okazało się za to, że uliczka wychodziła zaraz obok sklepu "Brzęcząca Moneta". Czyli Drago myślał dobrze - dzielnica handlowa.
Dragosani:
Drago nawet nie spodziewał się dojrzeć Wasapa. Tak aby było to wyjaśnione. Chciał poznać jedynie układ ulic w okolicy i takie tam. Zatoczył jeszcze dość szerokie koło nad pobliskimi ulicami, po czym wrócił do Eve. Korciło go, aby wylądować na ramieniu dziewczyny, ale to zapewne skończyłoby się przerażonym piskiem i późniejszymi pretensjami, że mógł się wplątać jej we włosy, czy coś. Bo nietoperze wplątują się wszak we włosy, każdy to wie. Dlatego też opadł po prostu kilka metrów przed rycerzycą. Oczywiście wrócił do formy humanoidalnej jeszcze kilka metrów nad ziemią, aby zrobić to w sposób jak najbardziej fajowy. Wylądował bez problemów, jedynie lekko ugiął nogi w celu amortyzacji upadku. Otrzepał donie z nieistniejącego kurzu.
- Tak jak podejrzewałem, dzielnica handlowa - powiedział.
Evening Antarii:
Pierwszy raz widziałam jak człowiek, to znaczy wampir, zmienia się w nietoperza. Wystarczy się wybić w powietrze i... polecieć po prostu. Z demonicznego zmutowanego wampira powstaje całkiem miły czarny nietoperzyk, z takim śmiesznym pyszczkiem i zadartym noskiem. Przeniosłam wzrok na mojego latającego towarzysza, wodziłam za nim wzrokiem aż do momentu gdy nie pojawił się przede mną. Jedyne co mogłam powiedzieć to odgłos zachwytu. -Drago, nie da się tego nauczyć? - spytałam po chwili, zachwycona tą umiejętnością.-Niesamowite!- przecież każdy człowiek marzył o tym choć raz, aby wzbić się nad ziemię. A wampir ma to na zawołanie. I może się tym pochwalić przed zachwyconymi młodymi rycerzycami z Bractwa! Zignorowałam to co powiedział po wylądowaniu i wciąż pod wrażeniem jego przemiany i lotu spytałam podekscytowana-Zrobisz to dla mnie później jeszcze raz, proszę?
Dragosani:
Drago uśmiechnął się pod nosem. Nie, żeby nie lubił wzbudzać zachwytu w młodych kobietach. I to wcale nie miało związku z tym, że był zadufanym w sobie, narcystycznym egoistą. Bo przecież nie był! I wcale nie cieszył się z tego, ze jego imieniem nazywano ulice! No, może trochę.
- Kiedy tylko zechcesz - odpowiedział na to ostatnie pytanie. - Znaczy, jeżeli zechcesz w nocy. Za dnia taka sztuczka nie działa. A nauczyć się tego wcale nie jest trudno. Należy tylko... - Zamyślił się na chwilę. Jak tu niby wyjaśnić coś, co dla wampirów jest w gruncie rzeczy naturalne, zaś nauka polega jedynie na "odblokowaniu" ukrytego potencjału? - Na początek musiałbym cię przemienić - powiedział po chwili namysłu. - Ludzie nie mogą opanować tej sztuki. Oczywiście jeśli chcesz, to ja nie widzę problemu. Już dawno nikogo nie przemieniłem.
Nawigacja
[#] Następna strona
Idź do wersji pełnej