Wampir nawet nie zwracał uwagi na tego, który uciekł. Pewnie mógłby go dogonić, szczególnie w nocy, ale nie chciało mu się. Za to rabuś, który miał pecha i zaczepił się paskiem o hak, mógł się przydać. Drago nie chciał dać mu szansy na uwolnienie się z haka i ucieczkę. Błyskawicznie do niego dobiegł. No i złapał go za ramię, raczej uniemożliwiając mu ucieczkę. Bo ciężko było uciec, gdy zmutowany wampir trzyma cię stalowym uściskiem za ramię.
- Widzę, że dobrego masz kumpla. - Kiwnął głową w stronę drzwi, coby rabuś wiedział, że chodzi o uciekiniera.